Wyprawy Johanki – ciekawostki z zwiedzania spontanicznego

0
319

Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z …pandemii.

Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym.

Długo dochodziłam do sobie, nie miałam kondycji, moje płuca były po tej chorobie mało wydolne. Postanowiłam zwiedzać różne strony Polski, bez pośpiechu, bez planu. Oczywiście na miarę mojej kondycji, a właściwie braku kondycji.

Przygotowanie busa do Wypraw Johanki

Dokonaliśmy kilku przeróbek w naszym Fordzie Doblo, ponad 20 letnim, kupiliśmy dywan , którym wyłożyliśmy podłogę, zlikwidowaliśmy siedzenia, zostawiwszy tylko 2 przednie, mąż dorobił półeczki, by można było dodatkowo bagaże tam umieścić, takie jak kuchenka itd, krzesełka składane.

Zakupiliśmy materace na podłogę, a za siedzeniami kierowcy i pasażera zamocowaliśmy siatkę maskującą. Na tej siatce wieszałam ubrania, w czasie podróży, wtedy się nie mną.

Na materace układaliśmy kołdry, braliśmy drugie kołdry, poduszki. Mąż wolał śpiwory takie specjalistyczne, których używa na wyprawach rowerowych. Nocleg zatem mógł być wszędzie, zatrzymując się przenosiliśmy torby na przednie siedzenia i już. ZA DARMO.

Było to wskazane, bo w czasie po pandemii nie były czynne hotele i inne noclegi. Zamknięto większość restauracji, można było jeść tylko na tzw. ogródkach restauracyjnych.

Spaliśmy na dużych CPN, czasem MOP-ach, na parkingach leśnych, ale w towarzystwie innych aut, na takich większych, tam gdzie parkowały TIR-y ze względów bezpieczeństwa.

Myliśmy się w łazience na stacjach benzynowych, przydatne były też chusteczki dla higieny niemowląt 🙂

Nic by nie było możliwe gdyby nie mój kochany Małżonek, zwany często Inżynierem, którym rzeczywiście jest. Zachowuję jego prywatność używając tych określeń Jego Osoby.

Jedzenie na łonie przyrody

Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka , ciabatta). Mamy kuchenkę na małe butle gazowe, do kupienia w sklepach typu supermarket.

Mój małżonek przyrządza to super danie, zapewniam, że jest się sytym na długie godziny. Następny posiłek to ok. 15. Kupowaliśmy pieczywo i coś do smarowania na chleb i też spożywaliśmy na parkingu.

Kiedy czułam się zmęczona, zatrzymywaliśmy się na jakimś parkingu i po prostu spaliśmy godzinę i jechaliśmy dalej. Nikt na nas nie czekał, nie było konkretnego planu, podróż spontaniczna.

Czasem w trakcie wyprawy mieliśmy niespodziewanych gości

Niekiedy byli to inni turyści, czasem czworonożni goście. 🙂

W sierpniu 2023 odwiedził nas lis. Widać było, że nie boi się ludzi, jednakże nie zbliżał się do nas. Obserwował z boku.

Mieliśmy trochę skrzydełek z prawdziwego KFC, które spożyliśmy, a kości z resztami mięska i chrząstkami daliśmy liskowi.

Już w nocy, bo tu spaliśmy słyszeliśmy, że ktoś chodzi koło auta, a że mieliśmy na aucie rowery, myślałam, że ktoś chce je ukraść, a chyba to nie był człowiek, tylko ten lisek. Widać było, że jest przyzwyczajony do turystów. Parking był w głębokim lesie.

Podsumowanie

Moje wyprawy planuję tylko w ten sposób, że znamy kierunek, a reszta jest jedną wielką improwizacją. Wyjeżdżamy raz w maju na około tydzień, a w sierpniu też na tydzień.

Efekty moich podróży po Polsce możecie Państwo zobaczyć na tej stronie, gdzie piszę swoje relacje. Staram się na przemian pisać o miejscach zwiedzonych w maju i sierpniu, by nie pisać ciągle o tym samym regionie.

Mam nadzieję, że podobają się Wam, Drodzy Sympatycy 50ok.pl moje mini relacje, wszystkie zdjęcia wykonane są przeze mnie, lub Małżonka.

Generalnie, nie jeżdżę do dużych ośrodków, jeśli są po drodze to tak, zwiedzam, ale wiele miejsc tzw. prowincji jest ładniejszych.

Ruszajcie się z kanapy, zwiedzanie jest świetne!

Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj