Jak co roku od paru lat obchodzimy w Polsce Walentynki. Święto przyszło do nas z innych krajów.

Jest sympatyczne i miłe i chyba dlatego tak się przyjęło, choć nie brakuje jego przeciwników, jak z każdą rzeczą.

Zgodnie z tym jak mawiał klasyk „są plusy dodatnie ” i „są plusy ujemne” tego święta , co innego znaczy dla każdego z nas.

Według dla mnie pierwsze określenie jest adekwatne.

Komercja w ten dzień nieco nas przytłacza, ale czego nie zrobimy dla bliskiej osoby, nawet sobie „pocierpimy” zagryzając zęby w sklepach na widok serduszek, baloników i niekiedy kiczowatego „badziewia”.

Jaka jest geneza Walentynek?

Co ma z nimi wspólnego Święty Walenty? Otóż 14 lutego właśnie Go wspominamy. Zakochani wyznają sobie uczucie, dają upominki ukochanym osobom i wręczają słynne kartki walentynkowe. Nieraz kartki mają charakter anonimowy, bo nie każdy jest odważny wyznać uczucie face to face.

Korzenie Walentynek sięgają starożytnego Rzymu, wraz z jego pogańskimi obrzędami – w święto poświęcone płodności, obchodzonego właśnie w ten dzień. Wtedy niezamężne panie, wystawiały do loterii tzw. lupercalia, na karteczkach zapisywały swoje imię i losowali je kawalerowie. W ten sposób pary się poznawały, nieraz związki takie przekształcały się w związki małżeńskie.

Kres zwyczajowi dał papież Galazjusz, w 496 roku i zakazał praktykowania tego rodzaju rozrywki. Ale jak wiemy, zakazy zazwyczaj są przyczynkiem ich omijania, dlatego ta pogańska tradycja przetrwała do dzisiaj, może w innej formie, ale sens pozostał.

Kim był Święty Walenty ?

Był On biskupem Terni, niedaleko Rzymu, za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego.

To właśnie cesarz zabronił młodym legionistom się żenić. Ale Walenty mimo zakazu udzielał im ślubów, za co został wtrącony do lochu. Tam ponoć miał zakochać się w niewidomej córce strażnika więziennego. Legenda głosi, że miłość spowodowała, że dziewczyna odzyskała wzrok.

Gdy o tym dowiedział się wspomniany cesarz, skazał Walentego na śmierć. Skazany napisał do ukochanej ostatni list, podpisując się: Od Twojego Walentego.

Właśnie na pamiątkę tego wydarzenia, zakochani podpisują się na kartkach „Od św. Walentego” albo „Twoja Walentynka”.

Z zapisów w literaturze wiemy, że w krajach anglosaskich obchodzono Dzień Św. Walentego już w średniowieczu.

Pierwsza zachowana kartka walentynkowa pochodzi z 1415 roku.

A jak święto znane jest w Polsce

U nas święty Walenty był patronem chorych na epilepsję , na nerwy i chorych psychicznie.

W naszej kulturze raczej świętowaliśmy święto miłości obchodzone w nocy z 21 na 22 czerwca- to Sobótka albo Noc Kupały. To było nasze polskie święto zakochanych.

O dziwo, do Polski Walentynki przywędrowały dopiero w latach 90 tych XX wieku.

Jednakże weszły szturmem i zostały zaakceptowane przez większość społeczeństwa.

Jak wyznać miłość w języku śląskim

Myślicie , że to niemożliwe, że język śląski nie ma łagodności i jest taki twardy, szczery i prosty. Nic bardziej mylnego. Ślązacy, a tym ja, wszystko robimy do porządku, tak jest i w tej dziedzinie.:)

Ale zanim dojdzie do wyznań, som przeca zolyty (są przecież zaloty).

Synek łazi do dziołchy /frelki i sie zolyci.(Chłopak chodzi do panny i się zaleca).

Nosi jyj blumy (kwiaty), maszkety (słodycze), nieroz bombony (nieraz cukierki) abo szokolada (albo czekolada). Zawdy je wysztiglowany (zawsze jest wystrojony) i galantny (elegancki)- binder (krawat) ,wybiglowano hymda (wyprasowana koszula) , ancug (marynarka) i gryfny galant (ładny zalotnik) je fertig (jest gotowy).

Kej już mo szmaterloki w basie (kiedy już ma motyle w brzuchu), przechodzi do wyznań.

I godo sie ofyn (I mówi się wprost).

W plebiscycie Gazety Wyborczej na najpiękniejsze śląskie słowo, swego czasu wygrało słowo: przać.

Przać , to po prostu kochać.

Przajanie, to kochanie, a miyłowanie to wysublimowana nazwa wielkiego uczucia

Kej (kiedy) modo frela (młoda panna) godo (mówi) swymu synkowi (chłopakowi) że mu przaje, oznacza to, że mówi, że go kocha. Kiedy chce wyznać miłość Pawłowi mówi:

Przaja Ci Paulek!

Słowo przać jest używane nieraz mylnie do innych określeń .

Przaja tymu oznacza – lubię to. Nie oznacza to miłości do jakiejś czynności.

Np. przaja czytaniu ksionżek. NIE. Tak nie godomy!!!

Przać, odnosi się tylko do osób, do tego typu wypowiedzi używamy słowa: mieć rod.

I godomy: mom rod czytanie ksionżek. TAK to jest poprawnie. Ale nie oznacza bynajmniej, że kochamy czytanie książek, ale bardziej – lubimy.

Pamiętamy: być rod czymuś – przykład:

je żech rod klupaniu tepichów (lubię trzepanie dywanów).

Nie mówimy w bezpośrednim wyznaniu : Mom cie rada Paulek. Raczej : Przaja ci Paulek.

Ale jak mówisz koleżance o Pawle, że mosz go rada, to niewątpliwie oznajmiasz, że go kochasz.

W języku śląskim – w gramatyce, którą ten język przecież posiada : używamy przać – komu? czemu ? czyli w celowniku. Zupełnie odwrotnie jak w języku polskim, gdzie używamy biernika i kochamy „coś „.

Przaja Mojymu Śląskowi, przaja Zawadzkiemu, tak sie godo.

Ale jak opowiadosz nojlepszyj kamratce (koleżance) : Jak to żech je fest rada Paulkowi, to niewątpliwie oznajmiasz jej, że bardzo kochasz Pawła.

Popularne na tym etapie som kusiki (są buziaki) abo dziubki (też buziaki).

Kej ci frela pado: dej mi kusika/dziubka – to chopeczku mosz jyj go dać.

Masz ją pocałować chłopie, bo ona tego chce.

Kej ci frela powiy że rada by wlazła ci na klin coby sie leko pochajać oznaczo to że chce wejść na kolana i delikatnie pogłaskać.

Niechaj tu robaczywe myśli nie przychodzą Wam do głowy, to całkiem niewinne określenie.

W grę wchodzą tu przy okazji ciepłe słowa : moja Rostomiło (ukochana) , mój Rostomiły (ukochany), a w przyszłości mój szac (narzeczony) potem chop (mąż), moja lipsta (narzeczona), potem baba (żona), jak się chajtną (pobiorą ).

Miyłować

Ale jest jeszcze jedno słowo, które, ma pochodzenie nieco staropolskie, mianowicie: miyłować.

Ma większą wartość romantyczną, kiedy frela godo: Jo cie miyłuja, oznacza to wyznanie miłości o wielkiej mocy i wartości.

Proste, acz o wielkim ładunku emocjonalnym jest wyznanie: jo cie miyłuja.

Jak godosz kamratce (koleżance ): jo go miyłuja to niewątpliwie mówisz, że kochasz swego wybranka.

Ostoń przi mie

Jest jedno słowo, odpowiednik angielskiego Stay by me mianowicie ostoń przi mie. Oznacza , zostań ze mną, ale jego znaczenie jest głębsze, zazwyczaj oznacza, by zostać z kimś na zawsze, bo tej osobie na tym bardzo zależy.

Łonaczenie

Po wyznaniach, całusach przechodzimy do etapu zaawansowanego.

Zatem kiedy miłość jest ugruntowana, przechodzimy do konkretów, wchodzi słowo „łonaczenie” po polsku uprawianie miłości, ale tak praktycznie słowo to oznacza w języku śląskim – każdą czynność, zależy od kontekstu.

Słowo klucz 🙂

No i ważne są sztelungi (pozycje) jak chodzi o miłość. Ale moi rostomili (moi ukochani) – trza dować pozór (uważać), bo prziy łokazji zrobimy sie bajtla (przy okazji zrobimy sobie dziecko) 🙂

Kochoć -najczęstszy błąd językowy

Nigdy tak nie mówcie, to wcale nie jest po śląsku, choć nieraz widzę na pamiątkach ze naszego regionu, nie kompromitujcie się, nie kupujcie, to nie jest poprawne!!!!

Niekierzy myślom że jak wstawiom (niektórzy myślą ,że jak wstawią) „o” zamiast „a” to wielce godajom po śląsku (mówią po śląsku) i umiom „godoć”. A tymczasem to wielki błąd. Nie godomy godoć, ale godać.

Aż mi ciary poszły po puklu jak czytom słowo godoć (aż mnie ciarki przeszły po plecach, jak czytam słowo godoć).

Podsumowanie

Mam nadzieję, że zabawny sposób przedstawienia „tematyki miłosnej” w języku śląskim trochę Was rozśmieszył , ale moim celem była też nauka języka śląskiego, a może zaskoczycie ukochaną czy ukochanego i powiecie mu :

Przaja ci Dziubeczku !

I to na pewno będą super Walentynki.

Pozdrawiam

Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here