Dzisiaj Święto Pracy, kiedyś hucznie obchodzony, a dzisiaj jakoś traktowany jak dodatkowy dzień wolny.

Moja przyjaciółka Marianna opowiedziała mi jak dawno temu, za „komuny” jej tata zażartował z brata.

A zaczęło się tak….

Starszy brat ojca Marianny pracował w hucie  Bobrek przy piecach. Pewnego razu osunęła się jakaś klapa i runęło z góry kilka ton koksu.
Stryjek i jego kolega mieli  wielkie szczęście, że się akurat oddalili na moment, bo by ich przysypało.

Góra św. Anny _fot.Johanka

Podziękowanie za wyratowanie życia

W podzięce za ocalenie stryj postanowił  jechać na Górę św Anny na obchody kalwaryjskie. Namówił też swego brata Alojzego.

Trzeba nadmienić , że dawniej  tłumy ludzi uczestniczyło  w obchodach kalwaryjskich i też ciężko było się dostać do autobusu, a ojciec Marianny , Alojzy ,jako pracownik lokalnego PKS-u załatwił, że  zabrano ich spod domu.

Żarty i psikusy

Alojzego trzymały się wiecznie żarty i głupoty. Często robił je każdemu, a szczególnie starszemu bratu.
Żona Alojzego napakowała braciom na drogę jedzenia do taszy (do tak zwanych aktówek) i pojechali.

Sanktuarium Góra Św.Anny_fot.Johanka

W drodze do Poręby robili sobie przerwy na posiłek. Tam spotkali jeszcze jednego kolegę i wesoło wędrowali razem z innymi.
Stryj Marianny po kilku godzinach tego chodzenia mówi, że już tyle zjadł,
a tasza ( torba) zamiast lżejsza to jeszcze cięższa. Alojzy mu powiedział, że przez te chodzenie po tych górach jest  coraz bardziej osłabiony,
dlatego wydaje mu się, że tasza ciężka.

Sanktuarium Góra świętej Anny_fot.Johanka

Wieczór – powrót do domu

W końcu pod wieczór, kiedy mieli już wracać do domu, nagle brat Alojzego w autobusie  mówi, pierona jasnego  to niemożliwe, że nie poradzam udźwignąć tej taszy! ( do licha, nie poradzę udźwignąć tej torby!).
Otwiera, a tam trzy kamienie.

– Alojz, ty pieronie to zaś twoja sprawka wydarł się na brata bo ino ty mosz take gupoty w łebie.
Alojzy na to spokojnie , ale przecież chciałeś jechać na pielgrzymkę,
a co ty myślisz, żeś przyjechoł na pielgrzymka się najeść zakurzyć (zapalić ) i po górach połazić?
Przeca ( przecież ) jak się chcesz odwdzięczyć to musisz tyż  pokutować.
Kierowca PKS-u , który ich wiózł, o mało nie umarł ze śmiechu.

Opowiadania Marianny wysłuchała i spisała Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here