Jednym w miejsc , które odwiedziłam w majowej wyprawie Johanki jest Lublin. Zachwyciłam się nim od pierwszych chwil. Zupełnie nie rozumiem, jak mogłam tu nie przyjechać wcześniej.

Zaparkowałam z małżonkiem nasz bus – na wielkim parkingu strzeżonym, niedaleko siedziby IPN w Lublinie. Uprzejmy pan portier ze szczegółami powiedział gdzie i jak mamy iść, był żywą reklamą miasta.

Mieszkańcy Lublina są niezwykle pomocni i życzliwi dla turystów. Wielki plus!!!!

Swoją drogą siedziba IPN w Lublinie robi wrażenie! Czułam się jak mróweczka! _fot.mąż Johanki

Parę słów o historii miasta i położeniu geograficznym

Jak mówią źródła historyczne, osada handlowa, na szlaku z okolic Morza Czarnego , istniała na tym terenie od VI wieku. Od X do XV Lublin administracyjnie należał do jednostki , której główną częścią był Sandomierz. W okresie I Rzeczypospolitej był ważnym ośrodkiem handlowym , kulturalnym i administracyjnym.

Lublin leży we wschodniej Polsce, jest stolicą powiatu i województwa lubelskiego.

Jest dziewiątym co do wielkości populacji miastem w Polsce, a pod względem zajmowanej powierzchni – szesnaste.

Leży na Wyżynie Lubelskiej, nad rzeką Bystrzycą. Jest w części zachodniej urozmaicony rzeźbą terenu – dużo wąwozów, dolin i wzgórz, a wschodnia część miasta jest „płaska”.

W czasie I oraz II wojny światowej był miejscem gospodarki o charakterze rabunkowym i miejscem Holocaustu. Ślady kultury żydowskiej są widoczne na terenie Lublina. Jak szłam przez piękne uliczki – widziałam wielki Plac nazwany imieniem Ofiar Getta. Akcenty tej kultury spotkamy w wielu punktach miasta.

W okresie PRL nastąpił gwałtowny rozwój miasta, szybko się rozrósł i nabrał charakteru przemysłowego, powstało w związku z tym wiele dzielnic mieszkalnych miasta.

Od czasu wstąpienia do UE od 2004 nastąpiły tu liczne inwestycje ze środków europejskich. Miasto stało się prężnym ośrodkiem: akademickim, kultury, sportu i rekreacji takim z prawdziwego zdarzenia.

Lublin należy do Unii Metropolii Polskich. Jest siedzibą wielu instytucji samorządowych, państwowych , konsulatów, brygady litewsko ukraińskiej, archidiecezji i metropolii Kościoła katolickiego i diecezji Kościoła prawosławnego.

Droga na Stare Miasto

Szliśmy ciągle pod górę, koło pięknego kościoła, a na wielkiej górze był parking i Plac Ofiar Getta.

Kościół jest pod wezwaniem Józefa Oblubieńca , mieści się tu Klasztor Karmelitów Bosych .

Jak czytamy na tablicy na budynku: ” Świątynię wybudowano w 1 poł. XVII w. według projekty Jakuba Tremanzela. Jest to niewielki, jednonawowy kościół. Sklepienie kolebkowe z lunetami pokrywają charakterystyczne dla renesansu lubelskiego sztukaterie. Neorenesansowe attyki nad dzwonnicą i kruchtą projektu Stefana Szyllera , wykonano na początku XX wieku, z tego samego okresu pochodzą dekoracje sgraffitowe przedstawiające świętych, umieszczone w arkadowych niszach górnej części fasady kościoła. Ich autorem jest lubelski malarz Władysława Barwicki. W kościele jest przechowywany Cudowny Obraz Matki Boskiej Pocieszenia, otaczany kultem już w 1 poł. XVII wieku. XVIII wieczne obrazy w ołtarzu głównym przedstawiają Św. Józefa, patrona kościoła oraz Św. Kazimierza Królewicza.” / cyt. Lubelska Regionalna Organizacja Turystyczna /

Stare Miasto zapiera dech w piersiach

Kiedy wspięliśmy się uliczką w kierunku Starego Miasta od pierwszych chwil znalazłam się w magicznym miejscu, brakuje mi słów by opisać to piękno. Turystów było wielu, Japończycy, Amerykanie, Chińczycy, Niemcy, Anglicy – różne języki było słychać . Nic dziwnego, to jest wspaniałe miasto.

Kierowaliśmy się następnie do Bramy Krakowskiej.

Brama Krakowska

Kiedy weszłam na Stare Miasto, poczułam się jak… trochę w Gdańsku, Krakowie, Częstochowie, ale w szoku i w zachwycie. Natomiast Brama Krakowska oczarowała mnie, od pierwszych chwil. Zrobić jej zdjęcie bez turystów, wydaje się misją nie do przejścia. Ludzie sznurem wchodzą i wychodzą.

Rynek w Lublinie, magiczny i klimatyczny

Po przejściu przez Bramę Krakowską wkraczamy na magiczny i klimatyczny Rynek Lublina. Piękne kamieniczki czarują, widać ślady kultury żydowskiej, nawet jest restauracja z menu z tej kultury.

Warto tu być, naprawdę !

Bazylika oo. Dominikanów w Lublinie

W jednej części rynku widać budynek bazyliki, przed nim jest makieta tej budowli.

Jak czytamy na tablicy na Bazylice: ” Bazylika oo. Dominikanów jest jednym z najważniejszych obiektów na mapie turystycznej Lublina. Kościół i klasztor wzniesiono w 1 połowie XIV wieku w stylu gotyckim. Po pożarze w 1575 r. świątynię odbudowano wg projektu Rudolfa Negroniego, nadając jej cechy renesansu lubelskiego. W późniejszych latach do świątyni dostawiono 11 kaplic. Najcenniejsze z nich ufundowali: Firlejowie, Tyszkiewiczowie i Ossolińscy. Od XIV wieku w świątyni przechowywany jest fragment drzewa Krzyża Świętego. Znaczna część relikwii została jednak skradziona w 1991 roku .W Kaplicy Szaniawskich i znajduje się obraz nieznanego autora dokumentujący pożar miasta Lublina z 1719 roku. Zespół kościelny oo. Dominikanów został wyróżniony Znakiem Dziedzictwa Europejskiego . Znak ten nadawany jest miejscom mającym szczególne znaczenie dla historii, kultury o integracji europejskiej.” Koniec cytatu.

Program Regionalny Narodowa Strategia Spójności.

Zwiedzamy Lublin- Plac Litewski i centrum

Jedno jest pewne, chodzić po Lublinie można godzinami i człowiek się nie nudzi, gorzej z nogami, bo jest dużo do zwiedzenia. Jednakże i na to jest sposób. Wiele miejsc w mieście ma ławeczki, fontanny, skwerki, gdzie można zregenerować siły. Takim miejscem jest Plac Litewski i jego okolice. Tu Johanka zrobiła parę kilometrów. Siła zachwytu miastem pokonała moje trudności oddechowo -wydolnościowe po Covid, jakie mam obecnie.

Pomnik marszałka Piłsudskiego w Lublinie zachwyca bez dwóch zdań!

Obok jest piękna fontanna, gdzie mieszkańcy mogą odpocząć. Jest też teren z wystawą historyczna na temat miasta. Znalazłam też ławeczkę Niepodległości.

Budynek Głównej Poczty Polskiej w Lublinie też zachwyca!

Okolica jest pięknie zadbana, jak w niektórych miastach, gdzie byłam jest napis I love Lublin, co jest niewątpliwą atrakcją turystyczną, gdzie można sobie zrobić fotkę, jak również figurka Koziołka, symbol Lublina.

Gastronomia na pierwszorzędnym poziomie

Chodząc po rynku, przy zabytkowych kamieniczkach powstały na świeżym powietrzu zadaszone części restauracyjne. Zachęcona fantastycznymi zapachami, skusiłam się i weszłam do jednej z nich.

Zamówiłam placek ziemniaczany z sosem śmietanowym i kurkami z boczkiem. Uprzejma i miła pani kelnerka , która nas obsługiwała, porozmawiała z nami chwilę, polecając, co zjeść, a gdzie udać się by coś pozwiedzać.

Przyniesiono ogromną porcję gorącego placka i surówkę. Mistrz Kulinarny pan Gordon Ramsay by pochwalił. Tak było smaczne i pięknie podane. Zapachu Wam nie prześlę, ale rozpływało się w ustach . Do tego woda z lodem za niecałe 35 zł. Także obyło się bez paragonu grozy, jak te znad morza.:)

Taką restaurację z interesującą rzeźbą nad drzwiami spotkałam w innej części Lublina:) Nie jadałam tam, nie znam menu. Byłam w maju, kiedy część restauracji w Polsce ze względu na pandemię nie była czynna, część przygotowywała części restauracyjne na dworze, które warunkowo dopuszczono do użytku.

Podsumowanie

Lublin jest przepiękny, jak wiecie, zawsze nie koniec felietonu zachęcam do zejścia z wygodnej kanapy i ruszenia w Polskę.

Bierzemy wnuczki, dzieciaki – jedziemy w trasę.

Lublin jako miejsce docelowe zaspokoi wszelkie oczekiwania. Przepiękna wschodnia część naszego kraju poleca się !

Nawet nie trzeba reklamować, gdyż to czyste piękno i historia w jednym!

Zachwycił mnie ten Lublin do utraty tchu!

Zachęca Was

Johanka

Na koniec jeszcze parę fotek z Lublina. Na pewno tu wrócę!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here