Drohiczyn, malownicza miejscowość na wschodzie Polski

0
2935

W czasie naszej podróży po Polsce natrafiłam na tablicę: Drohiczyn.

Od razu skojarzyłam tę nazwę z Danielem Olbrychskim, który spędził tu część dzieciństwa. Zawsze z rozrzewnieniem opowiadał o czasie tu spędzonym. Sielsko i anielsko, tak wygląda naprawdę Drohiczyn, postanowiliśmy zajechać i zwiedzić.

Mieszka tu zaledwie ok.2000 mieszkańców. Jest to miasto w powiecie siemiatyckim, w województwie podlaskim, nad Bugiem. Posiada lokację miejską od 1429 roku.

Co warto zwiedzić ?

Rynek jest odnowiony, szkoda, że króluje beton i kostka. Ale ładnie.

W sumie mało co jest do zwiedzania w tym miejscu. Jest kilka obiektów sakralnych, niedaleko rynku jest pomnik żołnierzy Armii Krajowej. Ale cisza i spokój rekompensuje nam wszystko.

Mieści się tu Wyższe Seminarium Duchowne, szkoła podstawowa oraz liceum ogólnokształcące.

Są tu trzy kościoły katolickie i jedna cerkiew prawosławna Św.Mikołaja. Jest gdzieś również cmentarz żydowski, ale z powodu słabego oznakowania nie umieliśmy go znaleźć.

Z Drohiczynem powiązana jest postać Daniela Olbrychskiego, na jego cześć nazwano miejscowe kino : Daniel.

W miasteczku kręcono filmy : Panny z Wilka, Sanatorium pod klepsydrą , Faustynę , Nad Niemnem i Ojca Mateusza.

Podsumowanie

Nie siedzimy na kanapie, bierzemy wnuki, dzieciaki, albo i sami wyruszamy w trasę, to piękne miasteczko zasługuje na odwiedzenie. Lokalne budownictwo, pozwala nam się przenieść mentalnie w czasie.

Czas poświęcony na zwiedzanie nie jest czasem straconym!

Johanka

 

Poprzedni artykułCmentarz żołnierzy radzieckich koło Giżycka
Następny artykułZabytkowy Kościół p.w. Św.Mikołaja w Królewie
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj