Brzyków- kościół pw. Św.Jana Chrzciciela

0
939

Kiedy jechałam z Widawy na Wieluń, zobaczyłam z auta przepiękną świątynię.

Jak wiecie , mój małżonek, super kierowca umożliwia mi podróże po całej Polsce, a zwiedzamy bez planu, tak było i tym razem.

Zaciszny Brzyków

Brzyków jako wieś, leży w województwie łódzkim, w powiecie łaskim, w gminie Widawa.

Miasto Widawa nie długo tu opiszę, bo warto.

W okresie 1975-1998 Brzyków należał do nieistniejącego województwa sieradzkiego. Przez wieś wiedzie droga wojewódzka 481, którą jechaliśmy.

Źródła historyczne mówią o istnieniu wsi już w 1393 roku. Niedaleko Brzykowa są wzgórz jurajskie, z nieczynnymi w chwili obecnej wapiennikami.

Parafia pw Św. Jana Chrziciela w Brzykowie

Parafia w Brzykowie należy pod archidiecezję łódzką, w powiecie widawskim.

Już od XV wieku istniała tu parafia, a poprzedni kościół drewniany, zawalił się ze starości.

Obecny kościół, który przedstawiam w felietonie, pochodzi z lat 1860-1872. Jego wyposażenie obejmuje wieki od XVII do XVIII.

Jako ciekawostkę historyczną podaję, że odważny proboszcz tej parafii Kazimierz Jany, który był kapelanem w oddziale Makarego Drohomireckiego poległ 15 lutego 1863 w lasach lipieńskich pod Pyszkowem.

Według danych statystycznych, w 1921 roku wieś zamieszkiwało 346 osób, z czego 296 we wsi, reszta we folwarku, wszyscy zadeklarowali wyznanie rzymskokatolickie i narodowość polską.

Podsumowanie

I jak to była w czasie zwiedzania bez planu, nigdy bym to nie trafiła, gdyby nie przypadek.

Wybieram podróże zamiast siedzenia na kanapie, co wam polecam, jest tyle miejsc do odkrycia w Polsce!

Johanka

Poprzedni artykułWielgie- dawna kaplica dworska, obecnie… salka katechetyczna…
Następny artykułŻytniów- kościół pw.Św.Marcina
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj