Kołbacz -zabytkowy klasztor i kościół obok tajemnicze głazy …

0
1967

W czasie moich wędrówek w letniej wyprawie Johanki w sierpniu natrafiałam na perełeczki , często nieznane szerzej, poza lokalną społecznością.

Takim miejscem był Kołbacz. Na początku zafrapowały nas jakiś zaniedbany pomnik oraz olbrzymie głazy, wysiedliśmy z auta by je zobaczyć i zrobić zdjęcia, dopiero potem w oddali dostrzegliśmy zabytkowy kościół i klasztor ( był w remoncie ).

Gdzie jest Kołbacz

Kołbacz, dawna nazwa Kolbatz to osada w województwie zachodniopomorskim, w powiecie gryfińskim, w gminie Stare Czarnowo, leży nad rzeką Płonią. Niedaleko jest Miedwie, a 2 km dalej Wzgórze Bukowe. W latach 1975-1998 administracyjnie należał do województwa szczecińskiego.

Państwowy Instytut Zootechniki w Kołbaczu

W Kołbaczu istnieje Państwowy Instytut Zootechniki. Jest to Państwowy Instytut Badawczy z siedzibą w Krakowie, Zakład Doświadczalny w Kołbaczu. Posiada długą historię, założono go w 1950 roku, w roku 2009 zatrudniał 85 pracowników. Z-d prowadził działalność naukowo badawczą i produkcyjną i gospodarował na 4,5 tys. ha gruntów ornych i użytków zielonych. Jego specjalnością jest hodowla pszenicy wysokojakościowej, rzepaku, buraków cukrowych i zbóż paszowych oraz produkcji mleka o rocznej sprzedaży 6 milionów litrów!

Tajemnica głazów koło pałacu

Tuż przy pałacu umieszczono głazy, między innymi Czarci głaz o obwodzie 9 m i wysokości 2,2 m, z tablicą z roku 1973 upamiętniającą 800 lat Kołbacza.

Inny głaz, ma obwód 10,4 m i wysokość 1,55 i tablicę 1985 z okazji 40 rocznicy powrotu Pomorza Zachodniego do Macierzy. Głazy pochodzą z okolicznych pól.

Trochę historii kościół i klasztor cystersów w Kołbaczu

Kościół parafialny pw Najświętszego Serca Pana Jezusa poświęcono 20 października 1946 roku, mieści się w prezbiterium w transepcie dawnego kościoła opackiego cystersów. Pozostała część nawy głównej do czasów obecnych pełni nadal funkcję magazynu.

Zespół klasztorny -ceglany w stylu gotyckim -pochodzi z XIII -XVI wieku i jest jednym z najcenniejszych zabytków .

Przybyli oni w 1173 roku na zaproszenie władcy Warcisława II Świętoborzyca z Esrum ( to klasztor filialny opactwa Clairvaux), mieszczący się na północnej cześci duńskiej wyspy Zelandia.

Początkowo osada miała się nazywać Mera Vallis ( Czysta Dolina), ale nie wiadomo dlaczego pozostano przy słowiańskiej nazwie Kolbatz.

Klasztor kołbacki miał trzy filie: w oliwie /1186/, w Bierzwniku/ 1280-94/ , Mironicach /1278/.

Podobno w Kołbaczu jest zabytkowa stodoła, z XIV wieku, dawna owczarnia, ale ja jej nie widziałam. Istnieje zabytkowy Dom Opata, ale ja byłam chwilę w tym miejscu i nie widziałam.

Jest to jedyny na Pomorzu Zachodnim budynek tego typu.

Ciekawostka: w danym spichlerzu mieści się Galeria Cysterska. Prowadzi ją Stowarzyszenie Spichlerz Sztuki.

To miejsce wydarzeń kulturalnych – między innymi miejsce wystaw odbywających się m.in. w ramach corocznej imprezy pod nazwą Cienie Zapomnianych Kultur.

Podsumowanie

Jak wiecie turystyka spontaniczna, bez planu – to mój sposób na zwiedzanie kraju. Jest to cudowne, bo nigdy nie wie się na co się trafi. Jedynym ograniczeniem jest czas i wyobraźnia, tak właśnie odwiedziłam Kołbacz.

Zachęcam o wstanie z kanapy, bierzemy dzieciaki, wnuczki i ruszamy w Polskę.

Trochę historii, ruchu, na pewno wyjdzie nam na zdrowie zarówno fizyczne i psychiczne. Młode pokolenie niechaj docenia piękno naszego kraju.

Johanka

Poprzedni artykułJęczydół – zaskakujące upamiętnienie ofiar I wojny światowej
Następny artykułTrzęsacz-ruiny kościoła na klifie
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj