zima w Zawadzkiem_fot.Johanka

Ferie w doma abo u Ołmy

Moi Rostimili , wjycie, jo sie urodziłach za Gierka, w czasach kiere nieftorzy /niektórzy / nazywajom słusznie minionymi.

Moje żyicie boło proste, my – bajtle /dzieci/ mało my wiedzieli ło polityce, bo to boło bezpieczniyj i nie wkopali my w razie czego starzyków /rodziców / , no tyn przikład, że mój fater /ojciec/ suchoł Radio Wolno Europa. A szło narobić łostudy /zgorszenia , kłopotu / , kej by jakiś milicjant to usłyszoł.

Johanka z kamratką na górce w Zawadzkiem 45 lot nazot, fot.tatulek Johanki

W szkole boły dwa tydnie /tygodnie/ ferii, jak terozki /teraz, obecnie/ , no nom sie nie mierzło…/nam się nie nudziło/.

Cołki /cały/ czas byli my na dworze, ciepali /rzucali się/ sie śnieżkami, jeździli na łyżwach, lepili bałwana. A z nami inksze szkolorze /uczniowie/ i kamraty /koledzy/ , kamratki /koleżanki / ze szkoły.

Nieroz przyszli my tacy mokrzy jak szczury, bo i na rzici /na tyłku/ sie zjeżdżało, nikt nos nie wahtowoł /pilnował/ czy momy szalik, glazyjki /rękawiczki/ czy mycka /czapka/ abo rube batki / grube majtki/ i zoki /skarpety/. I mało fto /kto/ boł chory, bo my sie hartowali. Moja Oma /babcia/ godali, że my som twardzi jak Rusy /Rosjanie/.

Terozki /obecnie/ nie do pomyślynio. A nasi starzyki /rodzice/, podług /według/ dzisiejszych , to boli chyba „patologia”, bo żodyn sie  tak nie trzonsł nad bajtlami /rozczulał, trząsł nad dziećmi/, żodyn nie wiedzioł co to trauma i stres, boły inksze /inne/ czasy.

Jak ftoś sie walnoł w łeb na sankach, to lód sie przykłodało i nie szło z larmem /z hałasem/ i płaczkami /łzami/ do dom/ do domu/, ale dalyj sie bawiło na dworze.

Nieroz jak boł mróz w pierony /duży mróz/ to my mieli dodatkowy fraj /wolne/ w szkole, to my sie spotykali jedyn u drugiygo w doma.

Grali my w warcaby, Pyjter-karty /karty czarnego Piotrusia/ , remika, tysionca, i inksze gry planszowe. Żodyn /nikt/ z moich bajtli /dzieci/ już nie zno, ale grali my w bierki (pamjyntocie?) .

Mało fto wyjyeżdżoł na ferie w góry, mało fto /kto/ mioł auto. Wiynkszość z nos zostowało w doma.

Inksze rozrywki

W moim mieście boł staw, kej boł mróz, łon zamarzoł, a my na nim sie sami ślizgali. Lód nieroz mioł 20 cm grubości. Żodnymu nic się nie stało, no dzisio nie do pomyślynio. Zaro by zadzwonili po fojerwera /straż pożarna / i by nos wyciepli /wyrzucili/ ze stawu. Jo miałach takie łyżwy saneczkowe przypinane do szczewików poskiem /przypinanne do butów paskiem/.

Johanka z tantom Kristom na stawie w Zawadzkiem ok.1976 _fot. tatulek Johanki

Na  naszyj hali szportowyj boły zajyncia dlo bajtli, żodnego nie trza boło gonić na nie, kożdy szoł /szedł/, bo chcioł.

Hala Sportowa w Zawadzkiem _fot. Johanka zdjęcie archiwalne obecnie w przebudowie

We Telewizji boły ino dwa programy. Dobranocka 10 minut, ale boło tyż dużo filmów przyrodniczych, kiere boły /które były/ dlo nos ciekawe.

Czytali my gazety młodzieżowe np.  Świat Młodych, Filipinka.

Kino

Czynsto boły w naszym kinie w Zowadzkim filmy, ekstra szpecjalnie /specjalnie / dlo bajtli /dla dzieci/, no to my szli.Pamjyntom super bajka ło koniu o imieniu Leokadia, Krecika, Wilka i Hazoka /zająca/.

To jest nowe kino w Zawadzkiem, foto archiwalne, bo inaczej wygląda, ale to nie jest to kino, do którego chodziłam, ono zostało zburzone by wybudować to. fot. Johanka

Żodyn /nikt/ nie mioł mobilnioka /komórki/ , nie mieli my komputrów.A mimo to, kożdy sie umioł znojść i wszandzie /wszędzie/ my byli na czas.

Ksionżki

Jak nom sie mierzło /nudziło/ , szli my do biblioteki, pożyczali ksionżki, no tym przikład Edmunda Niziurskiego ( Przygody Marka Piegusa , Sposób na Alcybiadesa), Zbigniewa Nienackiego ( seria o Panu Samochodziku) i inksze młodzieżowe. Nie wiedzieli my że istnieje coś takygo jak szpil na komputer /gra komputerowa/ , komputrów my nie mieli.

Biblioteka w Zawadzkiem, ale to nie je ta, kaj jo chodziła, staro boła mało, po schodkach, przy tym urzyndzie, co go trocha widać.fot.Johanka

Jak pani bibliotekarka pozwoloła, to pożyczałach Sherlocka Holmesa, bo mie to sie fest /bardzo/ podobało. Nojbarzyj ta słynno dedukcyjo /dedukcja/ , pieronie, to mie richtig /naprawdę /sie podobało…

Wspominom z sentymentym tamte czasy,bo z mojyj perspektywy boł to gryfny /piękny / czas, bez trosk.

Chyntnie /chętnie/ bych sie przeciepła w czasie /przeniosła / , a Wy?

Johanka

2 KOMENTARZE

  1. Pięknie opisane wspaniałe, beztroskie czasy. Czytając, miałam wrażenie, że oglądam film z mojego dzieciństwa, wszystko się zgadza ( i prawie wszystko zrozumiałam, a nie jestem ślązaczką) Pozdrawiam.

    • Pani Magdaleno, dziękuję pięknie. Jestem laureatką literackich konkursów gwary śląskiej. Piszę od serca, nie przygotowując się .Proszę zajrzeć na stronie na prace w Śląskim kąciku „Matulka huta….”., „Downiyj to boło inksze życie” oraz „Jak za bajtla boło gryfnie, wspomnienia Johanki”. W zakładce Wspomnienia z PRL są moje felietony i wspomnienia koleżanki z tamtych czasów, ale po polsku. Dziękuję za ciepłe słowa, to pozwala mi myśleć, że mój wysiłek ma sens. Dla takich wiadomości warto żyć. Wspomnienia z dzieciństwa mamy podobne, bo pamiętamy dobre czasy. Zło zapominamy. Pozdrawiam serdecznie Red.Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here