Karta seniora w GZM

0
3460

Sukces  programu karty seniora zależy od zainteresowania tym programem usługodawców, a w drugiej kolejności od skutecznego dotarcia z odpowiednim komunikatem do seniorów.

Funkcjonujące w wielu miejscach karty realizują zazwyczaj podobne scenariusze – od zapału i euforii do znudzenia czy nawet zniechęcenia. Użytkownicy narzekają, że zniżki są niezachęcające do korzystania z nich, nie te podmioty udzielają zniżek, które chcieliby seniorzy, a partnerzy biznesowi są zawiedzeni słabym nagłośnieniem, a co za tym idzie zazwyczaj mniej niż oczekiwanym wzrostem sprzedaży.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że system kart dla seniorów ma z jednej strony cele czysto biznesowe – seniorzy oczekują tańszych zakupów, przedsiębiorcy oczekują wyższych obrotów przy niższych marżach oraz efektu promocyjnego CSR, a z drugiej strony – jeśli organizatorem  karty jest jednostka samorządowa (miasto, powiat, województwo) to cel jest socjalny – poprawa sytuacji materialnej seniorów poprzez stworzenie im możliwości tańszych zakupów. Jest całkowicie zrozumiałe, że

samorząd nie może bezpośrednio włączać się promocję konkretnych firm,

może natomiast wesprzeć ideę srebrnej gospodarki i wspierać ogół przedsiębiorców odpowiedzialnych społecznie. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka działania gmin są niewystarczające, gdyż tylko niewielki odsetek seniorów i przedsiębiorców wie o istnieniu takiego projektu. Problemem podstawowym są jak zwykle niewystarczające środki, a także bariery na styku administracja-biznes.

Powodzenie projektu zależy od uznania, że równie ważne jest osiągnięcie celów biznesowych przedsiębiorców jak i socjalnych,

co jest możliwe tylko przy przejrzystym ułożeniu relacji z przedsiębiorcami – partnerami biznesowymi karty oraz przy aktywnej działalności promocyjnej. Muszą być jasno określone prawa i obowiązki uczestników, zakres usług standardowych oraz ponadstandardowych.  Musi być bieżąca, systematyczna i aktywna promocja. Aby do projektu zgłaszali się kolejni przedsiębiorcy, a dotychczasowi rozwijali swoją ofertę konieczne jest jasne zaproponowanie im programu promocji.  Przedsiębiorcy muszą być przekonani, ze sam program będzie odpowiednio promowany, a oni sami odniosą dzięki temu konkretne korzyści promocyjne. Mikro i małe  firmy chcą prezentować swoją ofertę zarówno w internecie jak i poza nim – w mikrośrodowiskach w jakich działają. Często to obszar nawet nie jednej dzielnicy, tylko jednego osiedla, czy kilku ulic.

Dlatego też organizacja programu karty musi zawierać zarówno komponent internetowy, jak i działania tradycyjne.

Działania statyczne polegające na zamieszczeniu listy podmiotów w formie arkusza pdf aktualizowanego 2 razy w roku lub wydawnictwa albumowego są daleko niewystarczające i nie przystają do realiów XXI wieku – wieku internetu. Zmiany w handlu dostrzegają już także operatorzy sklepów wielkopowierzchniowych i przewidują daleko idące zmiany w tym zakresie.

Archaicznie funkcjonujące systemy kartowe lada moment zupełnie przestaną przystawać do rzeczywistości o seniorów „nowej generacji”. Konieczne są zmiany.

 http://www.dlahandlu.pl/detal/wiadomosci/knight-frank-o-6-glownych-trendach-na-rynku-handlu-galeria,71173_1.html

Autor: Paweł Lejman

Poprzedni artykułSenior czyli kto?
Następny artykułMonument ku czci Powstańców Śląskich w Zdzieszowicach-robi wrażenie!
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj