fot.Johanka

Ja wiycie po prawie dwóch miesioncach roboty na budowlanym z wielkim żalem pożegnałach dział budowalany i poszłach we sumie ” bez droga”, kaj boło biuro Transportu Kolejowego huty. Łone boło oddzielone łod budowlanego wewnętrzom drogom.

Tako maszynka jeździoła po naszyj hucie, terozki łona jest z muzeum w Tarnowskich Górach, wedle Gruby (kopalni) srebra fot.Johanka

Poczontki w transporcie

Właziło sie drzwioma, potym w prawo boły dwa biura : łod kierownika całego transportu ( auta i transportu kolejowego) i nasze, kaj boł kierownik transportu pan Hubert, pani magazynierka Frynci (Franciszka) i jo z paniom ekonomistkom Mariom. Maria nie godała po naszymu.Potym za Maria prziszła Adela.

Huta w latach 90 tych, terozki podzielona płotoma. fot.Johanka

We biurze – jak to godajom młodzi „szału nie boło”, gumolit na zolu ( podłodze) wszystko jak to na wydziale, ale boło czysto, bo nasze panie sprzontaczki dbały.

Na drugim pientrze boła szatnia damsko i mynsko. We damskiej szpindy ( szafki ubraniowe ) miały: sporzontaczka Monika; potym boła Ana, kraniorki ( suwnicowe) Anka, Bożyna, Johana ( inkszo, nie jo ) ; Irynka.I boł tyż jedyn chop kraniorz.

Z drugiyj strony budynku boł warsztat, na kiery wjeżdżały maszynki ( lokomotywy) kiere nasi ślusorze ( brygadzista Franek, Janek, Janusz, Franek drugi, Romek) naprawiali i konserwowali.

My tyn warsztat mianowali (nazywali ) „szopa”. Boł tam majster kiery boł bardzo życzliwy Pan Wacek. Łon wcale nie godoł, bo boł z „Polski” nie ze Ślonska. Ale my go bardzo szanowali. Jak borok zginoł w wypadku, pora dni nieskoro przed swojom pensyjom (emeryturom ),my płakali i my bardzo żałowali łonego. To boł dlo nos szok. Pan Wacek był starej daty i prowdziwie oddanym temu co robioł w żiyciu, pszoł ludziom i był dobry.

Mioł we transporcie pod sobom glajzkolona ( brygada obsługi torowisk) , łoni smarowali tory, zwrotnice i siekli ( ścinali ) trowa jak boła za srogo ( duża).Wszyscy majstra Wacka poważali.

Potym przyszoł taki nowy i mody majster z działu walcowni :Darek.

To zdjyncia poglondowe, dwa piyrwsze to prowadziwe maszynki kiere jeździły we hucie w Zawadzkim. Inksze to eksponaty z inkszych miejsc. Terozki stojom w Tarnowskich Górach wedle muzeum Gruby (kopalni) srebra fot.Johanka

Gryfne (ładne ) ksionżki ło ślonskiej godce znajdziesz tukej

Praca rachmistrza

Jo siedziała w biurze, liczyłach przepracowane godziny, nanosiołach na takie formularze , po potym zanosiłach na choleryty ( to boł taki zakład obliczyniowy, kiery mioł kompyter taki srogi jak niejedyn zimmer ( pokój) -ODRA. Potym pracownicy huty dostowali paski do wypłaty kiere łon wydrukowoł.

Nojbarzyj mie zawsze radowała łostatnio linijka : SUMA WG PRACOWNIKA.

My sie śmioli, że to łoznaczo, ze jak mało geltagu ( wypłaty ) to pracownik leber ( leń, gamoń ).

Robiłach listy na paczki na fundusz socjalny, na pamjynć znałach, fto mo jakie sobie bajtle ( dzieci) i komu się przynoleży. Znałach wszystkie numery ( 5 cyfrowe) 136 pracowników!

Kiedyś spotkałach , po 20 latach jak już nie robia w transporcie jednego pracownika, i jak my po tym czasie pedziałach jaki mioł numer na wydziale, to pedzioł: No ja, to ino naszo Johanka to wiy!

Powia wom, boło to pieronem miłe.

Johanka

Dalsze przygody na transporcie kolejowym łopisza nieskorzyj ( później ) .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here