Jak już pisałam, mój osobisty mąż Johanki jest mistrzem jeżdżenia po Warszawie , zatem wcale mnie nie zdziwiło, że szybko tu dotarliśmy, zaparkowaliśmy na ulicy Jurija Gagarina i poszliśmy zwiedzać Łazienki Królewskie.

Ja miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie. Zadbane aleje, przystrzyżone jak od igły trawniki, cudownie zadbane budynki.

Jak ja byłam to akurat był jakiś tydzień chiński, wiele elementów kultury chińskiej było wyeksponowane: lalki teatralne,postaci z legend chińskich , między innymi postać smoka, a także : mini latarenki z materiału. zwoje ozdobnego papieru na wstęgach złoto czerwonych.

Trochę ciekawostek historycznych

Jest to zespół pałacowo ogrodowy, założony w osiemnastym wieku przez Stanisława Augusta Poniatowskiego, mieści się z nim Muzeum Łazienki Królewskie.

Jego nazwa pochodzi od zbudowanego w stylu barokowym budynku Łaźni, wzniesionego w latach osiemdziesiątych osiemnastego wieku przez Stanisława Herakliusza Lubomirskiego , przebudowanego potem przez wspomnianego wyżej S.A. Poniatowskiego, który ów obiekt zmienił w Pałac na Wyspie.

Książki o zabytkach Łazienek Królewskich znajdziesz tutaj.

Pałac na Wyspie robi wrażenie, nie mniejsze robi Teatr na wyspie, gdzie jest mini widownia z kamienia, a otaczają ją rzeźby filozofów.

Od 1775 roku pałac był rezydencją króla, w lecie od 1784 roku w sali jadalnej odbywały się słynne obiady czwartkowe, a większe przyjęcia czy bale na sali balowej.Na piętrze były apartamenty króla.Była też jego biblioteka, gabinet, garderoba i sypialnia.Było biuro osobistego strażnika monarchy.W 1817 roku pałac sprzedano carowi Aleksandrowi I.

W dwudziestoleciu międzywojennym był własnością Państwowych Zbiorów Sztuki.

Jesienią 1944 Niemcy wywieźli sprzęty z pałacu do III Rzeszy. Po upadku Powstania Warszawskiego faszyści oblali wnętrze pałacu na Wyspie benzyną i podpalili, nieodwracalnej dewastacji uległ pokój kąpielowy, Sala Salomona z obrazami Bacciarellego.W ścianach nawiercono ponad tysiąc otworów na dynamit, ale Niemcy nie zdołali wysadzić Pałacu.

I całe szczęście. Obecnie jest on bardzo zadbany, strzeżony przez służby Pałacu. Także żadna dewastacja nie jest możliwa.

Zwiedzanie

Zwiedzamy spokojnie, za samo wejście do ogrodów nie płacimy. Do obiektów pałacowych są bilety. Obowiązuje też niekiedy rezerwacja, wszystkiego można się dowiedzieć na stronie Muzeum.

Jest wiele ławek, gdzie można odsapnąć. Miejsce ( park) jest przyjazne osobom na wózkach, jak wiecie, mam na tym punkcie „świra” , bo uważam, że wszystkie bariery architektoniczne powinny zniknąć. Gorzej jest w zwiedzaniu budynków, wiecie, schody itd. Ale z roku na rok robi się w tym zakresie więcej.

W czasie zwiedzania, widziałam Pawia z pięknym ogonem. Szedł dostojnie i był jak przysłowiowy ” dumny jak paw”.

Wszędobylskie wiewiórki niczego się nie boją. Za orzeszkami, gotowe są nawet wejść na rękę . Wiele z nich miało na szyjkach obroże chyba z nadajnikami.

Fruwające sikorki i wróble „częstowały się ” okruchami i ziarnami słonecznika prosto z ręki.

Wiewiórka weszła nawet po spodniach mojego syna na jego ramię , nic się nie bała. To idealne miejsce na spacer z wnukami.

Podsumowanie

Nasza stolica niczym nie ustępuje stolicom zachodnich państw, zabytki i czas są niepowtarzalne i wyjątkowe.

Warto ruszyć się z kanapy i przyjechać na pasjonujące zwiedzanie!

Do Warszawy , do Łazienek Królewskich zaprasza ciągle nimi zachwycona

Johanka

wszystkie zdjęcia w felietonie: Johanka; zdjęcia pochodzą z 2014 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here