Dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki możecie się Państwo dowiedzieć, o unikalnych ciekawych zwyczajach i tradycjach świątecznych i nie tylko, dzisiaj część trzecia.

Boże Narodzenie i Nowy Rok

Święta Bożego Narodzenia miały szczególny urok, zwłaszcza dla dzieci   i były znaczniej weselsze niż Wielkanoc.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

W Wigilię od samego rana matka krzątała się tylko w kuchni, aby przygotować wszystkie potrawy. U nas prócz potraw, jakie były wszędzie – popularna była tak zwana moczka, siemieniotka i makówki.

Moczka zrobiona była z piernika i bakalii, które zdobywano kilka miesięcy przed świętami. Makówki robiono z bułek, które zalewano gorącym makiem zmieszanym z bakaliami. Jednak dawniej ciężko było zdobyć bakalie, dlatego co było to dawali.

Natomiast siemieniotka – z kaszy jaglanej, którą w małym moździerzu babcia wczesnym rankiem ucierała, a potem długo gotowała. Potrawa z wyglądu przypominała „zlewki dla świń”, ale podobno miała dużo witamin.

Dzieci raczej nie „trawiły” tej potrawy, ale musiały choć kilka łyżek zjeść, bo inaczej Dzieciątko nie dało pod choinkę prezentów.

W Wigilię od rana wyczekiwaliśmy babci, ale nie z powodu siemieniotki, którą przynosiła w konewce pod pledem, ale tam skrywała prawdziwe ze sklepu zabawki, które skrzętnie chowała przed nami, a dopiero po wieczerzy rodzice pozwolili wejść do pokoju, gdzie stała choinka.

fot. Margareta

Rodzice borykali się z biedą, dlatego najczęściej sami wykonywali nam zabawki. Kiedyś ojciec zrobił konika na biegunach dla brata. Przez kilka nocy razem z matką obszywali, aby wyglądał jak prawdziwy.

Dostałam też rowerek sklecony z różnych części. Dawniej dzieci nie były tak uświadomione i bardzo długo wierzyły w istnienie prawdziwego Dzieciątka, które daje prezenty. Na dodatek dorośli rozmawiali najczęściej w języku niemieckim, aby dzieci nie wiedziały o co chodzi. Jednak dużo pojedynczych wyrazów nam utkwiło w pamięci.

Pewnej Wigilii z rana spostrzegłam ścinki kolorowego kretonu na maszynie do szycia, które matka zapomniała schować.

Od razu poleciałam do starszego brata, aby się pochwalić, że dostanę fartuszek. Starszy brat poskarżył matce i potem powiedział też po niemiecku si schlau,( czyli bystra). Natomiast ja skojarzyłam, że dostanę nowy szlauch, czyli dętkę do rowerka. Wszyscy śmiechem wybuchli. Kiedyś nawet ojciec zrobił taką niewielką skrzynię płaską, gdzie był piasek, a na nim domki, ludziki, zwierzątka, drzewka, płot itd. Część tych figurek ojciec sam wystrugał z drzewa i pomalował. To było taka wiejska osada, gdzie układaliśmy z bratem po swojemu swoją posesję.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Bawiliśmy się bardzo długo tą skrzynią.

Na białym obrusie stawiano najlepszą zastawę stołową jaka była w domu, ponieważ na co dzień używano zwykłych misek, talerzy, czy kubków.

Na środku stał krzyżyk i świeczki, obok opłatek sól, chleb i pod talerzem jakiś banknot, aby w ciągu roku nie zabrakło pieniędzy na chleb. Oczywiście talerz dla wędrowca był także.

Dawniej z trudem zdobywano włoskie orzechy, dlatego każdy dostał od trzech do pięć orzechów, które po kolacji wigilijnej łupano.

Z niecierpliwością patrzyliśmy zawsze na orzechy ojca, ponieważ dużo chorował, a orzech zapleśniały oznaczał chorobę, natomiast pusty śmierć.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Barbórka

Wprawdzie Barbórkę 4-go grudnia obchodzono raczej w rodzinach górniczych, ale u nas w domu matka na okno podkładała cukierki kopalniaki. Natomiast Mikołaj chodził od domu do domu razem z diabłem. Małe dzieci najczęściej dostawały papierową torebkę z piernikami własnego wypieku, lizaczkiem, czy dropsami, bo to było najtańsze.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Mikołaj i diabeł oraz karwacz

Natomiast starsze dzieci zdrowo obrywały rózgą od diabła zwłaszcza jak rodzice poskarżyli, że były nieposłuszne i przysparzały problemów. Niemal w każdym domu wisiał na ścianie taki postrach dla dzieci zwany karwaczem.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Sylwester oraz Nowy Rok

W Sylwestra była tradycja, że muzykanci chodzili przez całą noc i pod oknami przygrywali. Częstowano ich różnymi potrawami i kieliszkiem nalewki. Ponadto ludzie robili różne psikusy np.: wynosili furtki, co zdarza się nadal, choć już coraz rzadziej.

Kiedyś jednemu gospodarzowi obornikiem zasłonili okna, a furę postawili na dachu szopki. Wprawdzie gospodarz był już wyspany, ale w izbie było cały czas ciemno. Noc mu się strasznie dłużyła.

Dopiero jak z chlewa dobiegał coraz bardziej ryk głodnych świń i krów wstał z łóżka. Wtedy dopiero zobaczył jakiego zrobiono mu psikusa.

Z kolei innemu gospodarzowi brony zawieszono na drzewie, albo pług wyniesiono w pole.

Na szczęście z czasem zaniechano tych głupot.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Kolęda

Wizyta duszpasterska była także wielkim przeżyciem dla całej rodziny. Każdy kąt musiał być wysprzątany, domownicy wystrojeni, a dzieci musiały mieć opanowany katechizm, bo ksiądz pytał przykazań kościelnych.

Babcia przygotowywała poczęstunek dla księdza i ministrantów, bo nie każda gospodyni na wsi miała odwagę, aby dla takiej osoby coś przygotować. Dawniej darzono szacunkiem osoby duchowne. 

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Podsumowanie

Z tej tradycji przekazanej przez przodków i matkę sporo zapamiętałam. Niezależnie, czy jestem w restauracji, czy w domu przed każdym posiłkiem robię znak krzyża. Kiedy pracowałam w sklepie spożywczym nie umiałam przekroić bochenka chleba nie zrobiwszy nożem znaku krzyża. Każdego roku przed Wielkanocą zamierzam zrezygnować z robienia krzyżyków, a jednak, kiedy nadchodzi Wielki Czwartek  wykonuję kilka krzyżyków, które następnego dnia o świcie roznoszę i odmawiam modlitwę, którą mi wujek przypomniał.

Richtig fajne ksionżki ło Ślonsku i nie tylko znojdziecie sam.

Kamienica czynszowa Opole_ Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu_ fot. Johanka

Wspaniałych wspomnień Marianny wysłuchała i zredagowała na potrzeby strony Johanka

Wszystkie zdjęcia: Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here