Przytulny Baszków warty odwiedzenia

0
1353

Jak zawsze w czasie wyprawy Johanki, zwiedzamy spontanicznie, gdziekolwiek dostrzeżemy coś fajnego . Tak było i tutaj. Baszków zauroczył nas od pierwszych chwil.

Mała miejscowość oczywiście jak większość wsi – z kościołem oraz biblioteką opodal.

Kilka słów o miejscowości

Baszków to wieś w Polsce, leżąca w województwoe wielkopolskim, w powiecie krotoszyńskim, w gminie Zduny.

W okresie 1975-1998 należał do województwa kaliskiego. Liczy około tysiąca mieszkańców.

Przez okolicę przebiegają rzeki : Orla, Żydowski Potok i Borownica. Zaledwie 5 km dzieli Baszków od Zdun, a 10 km od Krotoszyna, a 35 km niedaleko znajdziemy Ostrów Wielkopolski, który opiszę w kolejnych felietonach.

Od 1457 roku wieś jest znana pod obecną nazwą. Podobno wcześniej funkcjonowała tu wieś Włodyki, którą Baszków wchłonął.

W roku 1613 Abraham Sieniut, pan Kobylina zbudował tu sobie drewnianą rezydencję i żyli tu jego potomkowie.

W 1684 wieś przejęła rodzina Leszczyńskich, potem w 1791 rodzina Mielżyńskich, którzy wybudowali sobie tu pałac (1804-1805) -zafundowali też budowę kościoła w Baszkowie.

Legenda miejscowa mówi że Heinrich XIII von Reuss podobno wygrał wieś w karty w roku 1861. Lata 1913-1939 była ona własnością rodziny Czartoryskich.

W okresie międzywojennym 1925-1936 w okolicach wsi – pocztowiec, a późniejszy harcmistrz Ludwik Danielak organizował obozy harcerskie.

Baszków wyzwoliła Armia Czerwona 1 Frontu Białoruskiego -w styczniu 1945 roku , na pamiątkę jest pomnik tego wydarzenia w lokalnym parku.

Wokół wsi i okolic wiodą piękne szlaki rowerowe.

Kościół Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny w Baszkowie

Imponujący kościół parafialny pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Baszkowie powstał w 1829 roku.

Wybudowano go w stylu klasycystycznym. Jego fundatorem był Mikołaj Mielżyński, ówczesny właściciel Baszkowa.

Na zwrócenie uwagi zasługuje ołtarz główny z dużym krucyfiksem z XVII wieku.

W świątyni znajdują się rzeźby świętego Stanisława Biskupa Męczennika i świętego Wojciecha – patronów naszego kraju, wykonane przez artystę Marcina Rożka w roku 1919.

Mała ciekawostka: pałac i kościół są tak zbudowane, żeby stojąc na strontowym wejściu Pałacu i patrząc na kościół było możliwe ujrzenie ołtarza!

Inne ciekawe zabytki -podsumowanie

Niestety spiesząc do kolejnego miejsca naszej wyprawy nie zwiedziliśmy miejscowego pałacu, o którym dopiero dowiedziałam się przygotowując ten felieton.

Pałac ten wybudowano w okresie 1804-1805 dzięki Mikołajowi Mielżyńskiemu, przez pracownię związaną z Davidem Gillym. Przebudowano w 1960 roku, kiedy dodano północną część z jadalnią. Portal przyozdobiony jest czterema kolumnami jońskimi i z elementem z herbem rodu von Reuss.

Obecnie mieści się w nim Dom Pomocy Społecznej. Przy pałacu jest park krajobrazowy z licznymi sadzawkami. Można dostrzec wiele głazów narzutowych i piękne drzewa (ok. 11 ha).

Może przy okazji kolejnej wyprawy – zwiedzenie tego miejsca nadrobimy, ale już nie w tym roku.

Zachęcam wszystkich do porzucenia kanapy- zapraszam do zwiedzania nieznanych miejsc w województwie wielkopolskim.

Johanka

Poprzedni artykułSanktuarium Maryjne Matki Bożej Pocieszycielki w Kawnicach woj. wielkopolskie
Następny artykułGolina – ciche miasto w Wielkopolsce
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj