Olsztyn k. Częstochowy nocą…

0
812

Już pisałam felieton o Olsztynie k. Cz-wy, o zamku, o interesującej instalacji , kiedy metalowe dinozaury wyprowadziły na spacer metelowe pieski (serio, poszukajcie na stronie ), a dziś pokażę, jak wygląda rynek w Olsztynie późnym wieczorem. Jechałam w maju na kolejną wyprawę Johanki i zatrzymaliśmy się z mężem na chwilę.

Znamy to miasteczko od 30 lat, albo dłużej, bardzo się zmieniło na lepsze.

Odnowiono piękny budynek biblioteki, są kwiaty w wielkich donicach, wiszące rzeźby nad głową na samym rynku, kiedyś był tylko mały parking , pamiętam to za PRL.

Trzeba przyznać, ze instalacje wyglądają imponująco. Na rynku jest mała kawiarnia oraz miniatura zamku w latach jego świetności, za szkłem, podświetlona.

Jest wiele ławek, kilka lokali gastronomicznych, jest co robić , posiedzieć , wyluzować się.

Niewątpliwą atrakcją jest fontanna, zmieniająca kolory, w dwóch rzędach, naprawdę fajne.

Podsumowanie

Chcesz spędzić fajny weekend, tak, to tu! Bierz wnuczki, rodzinkę i przyjeżdżajcie! Aktywny wypoczynek i świeże powietrze na pewno zrelaksuje każdego!

Zapraszam do Olsztyna!

Johanka

Poprzedni artykułMuzeum Górnośląskie w Bytomiu- klimatyczne i wspaniałe
Następny artykułŻuławka Sztumska – zabytkowy kościół pw Jana Chrzciciela
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj