Dzisiaj chciałabym Państwu przedstawić pierwszą część Lwowskiej Odysei autorki Magdaleny Kawki pt. Pora westchnień, pora burz, wydaną przez Wydawnictwo Prószyński i Spółka.

Anglicy mają powiedzenie : A Love at First Sight – czyli miłość od pierwszego wejrzenia.

W taki właśnie sposób urzekła mnie okładka tej książki, spowodowała, że zainteresowałam się nią, a dopiero później przeczytałam opis z tyłu – mówiący w skrócie o jej treści.

W tym przypadku powiedzenie o „nie sądzeniu książki po okładce” okazało się chybione. Obie są na wysokim poziomie artystycznym i „grają” ze sobą.

Kim jest pani Magdalena Kawka?

Jak wiecie, mam swoje przyzwyczajenia, swoje zasady odnośnie czytania. Może to moje „widzimisię”, lecz zawsze sięgając po książkę, najpierw czytam co nieco o samym autorze.

Dowiedziałam się, że pani Magdalena jest mój rocznik -1971- od razu się uśmiechnęłam. Pierwsza moja myśl – musimy podobnie postrzegać świat, choć przecież to nie reguła.

W popularnym serwisie poświęconym książkom czytam, że Autorka jest socjologiem, ale nie przepracowała ani chwili w zawodzie, była: kwiaciarką, urzędniczką, dziennikarką, a nawet właścicielką agencji reklamowej. Napisała również kilka poradników wychowawczych dla rodziców. Mieszka w Poznaniu.

Już mi się to spodobało, znaczy – to „wolny duch”, szukająca wielu dróg osoba.

Fakty z biografii Autorki świadczą o tym, że nie można szufladkować ludzi, że jesteśmy różnobarwni i realizujemy się na różne sposoby.

Na Śląsku mówimy, że „ftoś mo grajfka” do czegoś, pani Magdalena „mo grajfka ku szrajbowaniu” ( ma talent do pisania).

Pora westchnień, pora burz – wstęp

Z wspomnianej okładki dowiedziałam się, że dziadkowie Autorki pochodzą ze Lwowa, zostali przesiedleni na Ziemie Odzyskane, ale w głębi serca nosili do końca życia sentyment i tęsknotę do tego jednego z najpiękniejszych miast (dawniej należącego do Polski).

Sięgnęłam po tom pierwszy Lwowskiej Odysei, który postaram się Państwu przybliżyć, bez zdradzania treści.

Na wspomnianej okładce widzimy młodych ludzi (parę ) w odzieży w stylu przedwojennym, na dworcu.

Akcja zaczyna się w 1938 roku, kiedy we Lwowie życie toczy się swoim codziennym rytmem, a nikt nawet nie przypuszcza, co przyniesie los. Bohaterka – Lilka przygotowuje się do matury i czeka na powrót ukochanego. Jak każda nastolatka jest zbuntowana.

Wokół mieszkają obok Polaków Ukraińcy, Żydzi, w cichej symbiozie. Nadchodząca wojna spowoduje, że sielskie życie odejdzie w niebyt, natomiast trzeba będzie szybko dojrzeć i stać się dorosłym, na dodatek w całkiem innej rzeczywistości, a dotychczasowe stosunki międzyludzkie zmienią się na zawsze.

W tej rzeczywistości śledzimy losy rodziny Lindnerów. Postaci przedstawiono tak, że chciałoby się je spotkać w normalnym życiu, zamienić parę słów: z zaradną mamą Lilki Marianną , z tatą Gustawem – biznesmenem, z starszym bratem Lilki – Jakubem, który kocha wieś oraz ich małym bratem Michasiem .

Bardzo przemówiły do mnie opisy wsi na Kresach, gdzie rodzina bohaterki ma też duże gospodarstwo . Oczyma wyobraźni przeniosłam się w te rejony.

Cudowny sposób „malowania słowem ” to kolejny atut książki.

Powiem Wam, że po przeczytaniu książki ja również zapragnęłam pojechać do Lwowa. Opisy tego miasta mnie do tego zachęciły. A przecież nie mam sentymentów rodzinnych, jestem twardo na ziemi stąpającą Ślązaczką!

Są w Porze westchnień , porze burz – elementy humorystyczne, zwłaszcza w życiu szkolnym bohaterów, poznajemy ówczesny poziom nauczania i sposób przekazywania wiedzy. Postaci profesorów budzą szacunek. Inny świat!

Uśmiałam się gdy czytałam o pewnej lekcji historii w szkole Lilki i niecodziennej definicji słowa szowinizm/ antysemityzm, bo to ogólnie nie jest temat do śmiechu. Nie kpię bynajmniej z tych rzeczy – o czym mówię dokładnie- doczytajcie.

Jednakże do łez rozpaczy doprowadziła mnie historia z jeziorem i zimą. Musicie doczytać.

Ale książka to nie tylko trudne wydarzenia, widzimy dawny świat młodzieży lwowskiej, szczenięce miłości i małe dramaty dorastających panien.

Wybuch wojny…

Postaci mieszkańców Lwowa, oddające ich charakter i poglądy Autorka przedstawia bardzo realistycznie- tak, że wyobrażamy sobie spotkanie z nimi na ulicy, na obiedzie czy w sklepie.

Bardzo przejmująco opisano zbliżanie się wojny i radykalizację nastrojów nacjonalistycznych i wspaniały patriotyzm mieszkańców. Jednakże chyba nikt nie był mentalnie i psychicznie przygotowany na to co się stanie wkrótce.

Wybuch wojny bowiem zmienił wszystko: marzenia upadły, śmierć zajrzała w oczy. Trudne losy bohaterów wciągnęły mnie na całego, nieraz popłakałam, ale czytałam dalej.

Na tym tle wojennej zawieruchy śledzimy dramatyczne losy bohaterów książki.

Łzy ciekły, ale czytałam dalej : o okrucieństwach wojny, o człowieczeństwie, które wtedy „wzięło sobie wolne”, o nienawiści, nacjonalizmie, śmierci, bombardowaniach Niemiec w Polsce, inwazji Armii Czerwonej we Lwowie i okolicach, o tym jak radzili sobie ludzie w czasie tego wszystkiego…jak tracili bliskich, mieszkania, majątek, a nade wszystko : godność .

Cytat z książki, który mi zapadł w serce, to słowa emerytowanej nauczycielki do kogoś, kto pracował dla ” nowej władzy”. Słowa te na pewno tę osobę zawstydziły…

„Nie sztuka być dobrym człowiekiem, gdy świeci słońce.
Sztuką jest nie sprzeniewierzyć się wartościom, kiedy szaleje zamieć” .

Przerażająca i straszna reszta wojennych okoliczności opisana w książce – była i jest dla mnie nadal nie do zapomnienia, serce płacze, a dusza łka.

Aż cisną mi się na usta słowa Zofii Nałkowskiej z „Medalionów, które przerabiałam w liceum:

Ludzie ludziom zgotowali ten los „.

Za cały mój komentarz niechaj wystarczy niżej zamieszczone zdjęcie cierpienia i rozpaczy na obliczu Piety Śląskiej. Mam takie same odczucia …

Przerażające wywózki na Daleki Wschód Związku Radzieckiego, plądrowania miast i wsi, długo zapadają w pamięć. Najbardziej boli bezradność wobec tego wszystkiego…Panuje niewyobrażalny terror nowej władzy, ludzie się boją jeden drugiego, tortury, aresztowania, wywózki na wschód – nowa rzeczywistość jest okrutna. Trudno do niej przywyknąć.

W tym piekle toczą się losy, miłości i osobiste dramaty bohaterów, cierpimy i płaczemy z nimi, a realność przeżyć poraża . Autorka swymi opisami potrafi nas wciągnąć w wir wydarzeń. Jest to wielki atut książki.

Odyseja Lwowska

Należy wspomnień, że Lwowska Odyseja liczy trzy tomy, oprócz dzisiaj opisywanego :Pora westchnień, pora burz część drugą stanowi Powrót z piekła a trzecią Nowy początek.

Trzeci tom wyjdzie około połowy listopada, już nie mogę się doczekać. Moja niecierpliwość świadczy o tym jak mi się podobały dwa pierwsze tomy serii.

Drugi tom omówię w kolejnej recenzji, bo na to zasługuje.

To nie są banalne książki. Pełne dramatów, uczuć, łez, ale przy tym nie tracące kontaktu z tzw. codziennym życiem, czytelnik identyfikuje się z bohaterami i przeżywa wszystko wraz z nimi.

Opisy wydarzeń historycznych nie nudzą. Są świetnie wkomponowane w akcję książki. Opisane tak realnie, że aż nas bolą….

Na pewno nie zapomnicie o tych książkach, natomiast będziecie myśleć o nich jeszcze jakiś czas.

To kolejny przyczynek do tego, by po nie sięgnąć.

Drugi tom „Powrót z piekła „ opiszę niedługo, obiecuję !

Podsumowanie

Jesienny czas sprzyja zadumie, sięgamy po ambitne lektury, które na nas wpływają .

Po lekturze książki Magdaleny Kawki bardziej doceniłam własne życie, nieraz pełne trosk i kłopotów zdrowotnych, ale wolne od wojny.

Nie wyobrażam sobie co musiała przeżywać młoda bohaterka i jej rodzina w tamtych czasach. A przecież , kiedy wojna się skończyła, wcale nie było lepiej.

Zapewniam Was, że czas poświęcony na czytanie „Pory westchnień, pory burz” nie będzie czasem straconym i znakomicie nas wzbogaci duchowo i uczuciowo oraz pozwoli inaczej spojrzeć na świat i nasze w nim miejsce.

Lektura pozwoli się przekonać, co jest ważne, co nie, jak istotne jest zachowanie pokoju na świecie, bo wojna to zło, które niszczy wszystko jak tsunami. Przede wszystkim zabija nadzieję. A nadzieja jest w życiu najważniejsza, zaraz po miłości…

Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here