Tajemnicza aura wokół Wyspy Wielkanocnej potęgowana jest przez jej osobliwości, jak na przykład brak zadrzewienia i bujnej roślinności podzwrotnikowej, jałowe gleby i niemal zupełny miejscami brak życia. Według uczonych to masowa produkcja posągów i potrzebnych do ich transportu drewnianych maszyn oraz wykorzystanie drzew do budowy niezbędnych rybakom łodzi przyczynić się miała do całkowitej wycinki lasów. To z kolei doprowadziło do wyginięcia zwierzyny, wyjałowienia gleb i ruiny wyspy.


– Wycinka lasów spowodowała kompletną degradację fauny i flory, to doprowadziło do głodu, a głód do plemiennych, bratobójczych walk, które wyniszczyły pierwotną ludność – wyjaśnia znana polska podróżniczka.
Legenda mówi o tym, że Rapa Nui zamieszkiwały klany Długo- i Krótkouchych (kamienne postaci mają być na to dowodem – jednym wyrzeźbiono bowiem normalne, a innym bardzo wyciągnięte małżowiny uszne). Skąd i kiedy przybyli – pozostaje bez odpowiedzi. Pojawiają się tezy, że wyspa została zasiedlona już w 300-400 roku n.e. lub w 700-800 n.e. Są i takie, które wskazują dopiero na lata 1200-1300. Norweski badacz i podróżnik Thor Heyerdahl twierdził, że mieszkańcy tego skrawka lądu mogli tu dotrzeć nie z Azji, jak wcześniej zakładano z Azji, ale z Peru. By dowieść prawdziwości swojej tezy, w 1947 roku zorganizował wyprawę na trzcinowej tratwie Kon-Tiki wyposażonej tylko w radiostację i przepłynął ponad 4 tys. mil morskich w 101 dni, dobijając w końcu do wysp Oceanii.
Długousi mieszkańcy Rapa Nui mieli być wyspiarską arystokracją, klanem dominującym i uciskającym Krótkouchych. Aż wreszcie, podczas klęski głodu po wycince drzew, gnębieni niewolnicy podnieśli bunt i w pień wycięli Długouchych…

Historia ta ma też skrywany – i do dziś wstydliwy dla mieszkańców Wyspy Wielkanocnej – wątek kanibalizmu. Ci, co przetrwali, mieli bowiem z braku jakiegokolwiek pożywienia na wyspie, zjadać współplemieńców. Niektóre przekazy mówią o tym, iż najczęściej pożywiano się kobietami i dziećmi. Warunek był tylko taki, by nie jeść członków swojej rodziny, bo to przynosiło hańbę.

Teoria amerykańskich naukowców dowodzi z kolei, że winę za unicestwienie niemal całej populacji na wyspie miały ponosić przywiezione tu przez człowieka szczury. Niezagrożone z żadnej strony rozmnożyły się podobno na Wyspie Wielkanocnej do blisko 20 mln sztuk. Zjadały wszystko, co było do jedzenia – owoce palm czy innych roślin. To spowodowało klęskę biologiczną.

Jakby tego było mało, w połowie XIX wyspę najechali handlarze niewolników i wyłapali ponad tysiąc jej mieszkańców, przewożąc ich do Peru i Chile. Po międzynarodowych interwencjach schwytanych udało się uwolnić, ale na wyspę wróciło zaledwie 15. Przywieźli ze sobą choroby, które jeszcze bardziej zdziesiątkowały mieszkańców wyspy.
– Gdy w 1877 roku do Rapa Nui dotarła rosyjska wyprawa, na wyspie żyło zaledwie 111 osób… – podkreśla Elżbieta Dzikowska.

Tajemnicza, ale nieuczęszczana

Dziś, według różnych statystyk, zamieszkuje ją 3-4 tys. ludzi. Żyją z rybołówstwa i rolnictwa oraz z turystyki. Trzeba jednak przyznać, że jak na tak tajemnicze miejsce Wyspa Wielkanocna wcale nie przyciąga tłumów. Odwiedza ją rocznie ledwie ok. 20-30 tys. osób. Powód – nie najlepsze, bo rzadkie i drogie połączenie lotnicze. Zapewniają je tylko Chilijskie Linie Lotnicze LAN Chile. Zaporowa cena biletu (600-800 dolarów) przerzedza amatorów zwiedzania wyspy.

– Dlatego na wyspę docierają tylko najbardziej dociekliwi turyści – wyjaśnia Marek Śliwka z Logos Travel.
Globtroterzy, którzy zwiedzili Rapa Nui, podpowiadają, że najlepszy czas na wycieczkę to styczeń i luty. Jest wtedy wprawdzie gorąco, jak w całej Ameryce Łacińskiej, ale za to rzadko zdarzają się opady. Bardzo deszczowy jest natomiast maj.

– Na Wyspę Wielkanocną warto też jednak polecieć właśnie na Wielkanoc – zachęca Elżbieta Dzikowska. – W świąteczną niedzielę najbogatszy człowiek na wyspie na rozgrzanych kamieniach smaży tuńczyka, słodkie ziemniaki, banany i inne smakołyki i częstuje tym posiłkiem biedniejszych. Dzieli się z nimi, by w ten sposób wyrównać swój stan posiadania.

Mieszkańcy wyspy idą też oczywiście do kościoła – jedynego na wyspie, zbudowanego w jej największym mieście Hangaroa. Do świątyni w ofierze przynoszą wtedy kwiaty, owoce i… połać mięsa.

Więcej…

Opracowanie na podstawie :http://www.nto.pl/artykuly-archiwalne/art/4146785,wyspa-wielkanocna-pelna-tajemnic,id,t.html

Zdjęcia: http://www.nationalgeographic.com.es/destinos/isla-de-pascua

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here