Palmiarnia w Gliwicach egzotyczne miejsce na weekend!

0
3833

Gliwicka palmiarnia –  niezwykła i egzotyczna podróż

Zima cię dołuje? Nie masz na nic ochoty? Przenieś się do polskich „ciepłych krajów”. Namiastką ich wspaniała Palmiarnia w Gliwicach.

U wejścia do obiektu, palmiarni  strzegą dwa lwy.

W budynku znajdujemy wiele zabytkowych , dużych  i małych, a jednocześnie egzotycznych roślin. Jest nawet małe oczko wodne z piraniami! Serio!

Są ławki, można usiąść i odpocząć, poczuć się jak w  dżungli gdzieś na bezludnej wyspie.

Nic, tylko założyć okulary słoneczne, zamknąć oczy i poczuć się jak prawdziwy turysta!

Seniorzy, emeryci mają tu zniżki, tani wypoczynek – o tak!

Piękno roślin i oszałamiająca woń kwiatów i rosnących „na naszych oczach” owoców – niebanalne miejsce na randkę i nie tylko, w każdym wieku!

Młode pary  robią tu sobie pamiątkowe zdjęcia, za zgodą dyrekcji palmiarni.

 

Na zdjęciu poniżej widzimy co, czego już nie ma. Kiedyś ,jeszcze przed II wojną światową  były tu nenufary, ale w czasie wojny szklane ściany uległy uszkodzeniu i po prostu one zamarzły, nigdy niż nie odbudowano takich okazów!

 

Przed samą palmiarnią jest park, po którym można spacerować, można zabrać dwa kółka i pojeździć!

Jeśli nie masz pomysłu na tanie wczasy, albo zwyczajnie w świecie nie stać cię na wycieczki do ciepłych krajów- odwiedź Palmiarnię , poczujesz zew dzikiej przyrody i odpoczniesz przy okazji.

Polecam

Johanka

 

Poprzedni artykułZabytkowy czołg w Gliwicach-historia na wyciągnięcie ręki
Następny artykułDobrodzieńska seta- rowerowy maraton dla twardzieli
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj