Camping Podwierzbie Nowy Sącz

0
871

Jak wiecie, podróżujemy z moim mężem naszym busem, w którym śpimy, albo na campingach. I wszystko odbywa się spontanicznie, bez planu.

Skąd się wziął pomyśł na podróżowanie w busie?

Cały pomysł na takie podróżowanie powstał w roku 2021, kiedy po pandemii nie było czynne wiele hoteli, kiedy dalej były obostrzenia, nie były czynne restauracje, tylko ogródki restauracyjne. Czyli turystyka była utrudniona, a ceny hoteli poszybowały niebotycznie.

Postanowiliśmy wyposażyć nasz bus (nie jest to kamper) w materace, korzystaliśmy z domowej pościeli i śpiworów, myliśmy się na MOP-ach lub stacjach benzynowych, dużych, takich gdzie parkują TIRy. Ma to swój urok, wiele osób na stacjach było nam życzliwych, kiedy zgłaszaliśmy, że będziemy spać na parkingu. Był dostęp do sanitariatów.

Odzież zapakowywaliśmy w torby, na nocleg torby wędrowały na przednie siedzenie. Na siatce takiej maskującej mamy wieszaki, gdzie wieszamy większe rzeczy z odzieży. Wszystko jest przemyślane. Koszty to tylko benzyna czy opłata za camping.

W następnych latach otwarło się wiele campingów, to podróżowanie było łatwiejsze.

Kiedy odwiedziliśmy Nowy Sącz, postanowiliśmy zatrzymać się pod miastem, na jego peryferiach, Camping Podwierzbie znaleźliśmy w komputerze. Przemiły pan , który mieszka koło Campingu udostępnił nam toalety, spaliśmy w aucie.

Zadziwiło mnie, że 16 maja był szron na trawie rano. Na stawku koło campingu kumkały żaby, sielsko anielsko.

Gotowaliśmy na własnym sprzęcie, jak zawsze czyli : KFC (Klopsiki, Fasolka, Ciabata).

Oto kilka fotek z tego miejsca.

Zachęcam Was do podróżowania bez planu.

Johanka

Poprzedni artykułHostynne – na wschodzie Polski
Następny artykułPiękna wieś Mordarka , Kościół Miłosierdzia Bożego
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj