Kiedy dzisiaj jechałam do Bytomia do rodziny, zwróciłam uwagę na pomnik, w postaci wagonu.

Z auta nie za bardzo cokolwiek widać, ale jak zaparkowaliśmy z mężem naszej auto i podeszliśmy, po prostu mi odjęło mowę. Pomnik „krzyczy” do nas cierpieniem ofiar, jest wstrząsający.

Historia pomnika, co upamiętnia?

Pomnik odsłonięto 06 listopada 2015 roku, by upamiętnić Ofiary Tragedii Górnośląskiej. W odsłonięciu uczestniczyły władze miasta, samorządowcy. Przedstawiciele samorządu i władz państwa polskiego przeszli wówczas pod pomnik, który poświęcił Biskup Jan Kopiec. Podczas uroczystości Skwer u zbiegu Ulic Księdza Jana Frenzla i księdza Jana Dzierżonia otrzymał nazwę Skwer Ofiar Tragedii Górnośląskiej.

Wiele osób nawet nie wie, że do jednych z najtragiczniejszych w naszej historii należy masowa wywózka Bytomian do dawnego Związku Radzieckiego, mająca miejsce w 1945 roku. Cała zmiana z kopalni Bobrek, która akurat wyjechała po szychcie na powierzchnię, została brutalnie wsadzona przez żołnierzy NKWD – do wagonów bydlęcych i wywieziona w głąb Związku Radzieckiego na przymusowe roboty. Dla wielu była to podróż w jedną stronę. Nikt nie wie dokładnie ile osób z całego Śląska tam trafiło, szacuje się że około 50-90 tysięcy osób!!!!

Kazimierz Szaliński, emerytowany górnik KWK Bobrek, mimo, że nie miał w rodzinie takich osób wywiezionych, ale na kopalni pracował z dziećmi ofiar wywózki – kiedyś oglądając w telewizji film mówiący o tym wydarzeniu, postanowił, że to przecież nie może być zapomniane, ani osoby- wywiezione w sumie na śmierć. Stanął zatem na czele społecznego komitetu, by uczcić ofiary tych wydarzeń.

W roku 2015 mijała nie tylko 70 rocznica przymusowej wywózki Ślązaków, ale również 70- rocznica „wyzwolenia” Górnego Śląska przez Sowietów, podczas której miały miejsce ich zbrodnie na mieszkańcach Miechowic, między innymi na patronie pobliskiej ulicy ks. Janie Frenzlu.

Znaczną część pomnika stanowi zwykły wagon bydlęcy, na torach, bo to takim jechały ofiary, niejednokrotnie mordowane lub umierające pod drodze. Końcówka szyn unosi się ku niebu w niemym krzyku rozpaczy ludzi ,szyny na końcu zbiegają się, tworząc krzyż. To jest wstrząsające.

W otwartych drzwiach widzimy płaskorzeźbę Kazimierza Fudali, który wyeksponował sylwetki ofiar. Ukazana w płaskorzeźbie gama uczuć: złość, cierpienie, krzyk, rozpacz, chwytają za gardło i nie można oddychać z emocji, tak było w moim przypadku.

Tablica pamiątkowa na pomniku Ofiar Tragedii Górnośląskiej w Miechowicach_ fot. Johanka

Jak mówił w lokalnej prasie pan Kazimierz Szaliński, wielu ludzi pomogło i wspierało go w projekcie, sam wagon, w sumie z złym stanie technicznym, wręcz rozlatujący się, został przywieziony z ulicy Brzezińskiej oraz wyremontowany przez Firmę Sponsor, a tory, podkład i krzyż to dzieło Firmy Rymarz natomiast sama tablica powstała dzięki firmie Węglokoks Kraj. Włodarze miasta Bytom dołożyli około 25 tysięcy złotych co na dzisiejsze czasy stanowi niewiele i sprawia że pomnik był chyba najtańszym w kraju lub jednym z najtańszych.

Początkowo był pomysł, by pomnik umiejscowić przy owej kopalni, z której pochodziły ofiary, ale ostatecznie stanął w Miechowicach.

Posumowanie

Musicie drodzy Sympatycy 50ok.pl koniecznie przyjechać do Miechowic- dzielnicy Bytomia, aby zobaczyć to na własne oczy.

W obliczu wydarzeń na Ukrainie i rosyjskiej agresji na ten kraj wymowa pomnika ma podwójne znaczenie, bo wiemy o przymusowych wywozach ludności cywilnej Ukrainy, o czym informują nas media.

Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here