Maryna -cmentarz ofiar I wojny światowej

0
1362

Dzisiaj kolejne miejsce odwiedzone przeze mnie w majowej wyprawie. Jak wiecie, gdy tylko napotykaliśmy jakiś drogowskaz czy tablicę, że jest coś do zwiedzenia , skręcaliśmy i zwiedzaliśmy. Tak trafiliśmy do miejscowości Maryna, gdzie wg tablicy mieścił się cmentarz ofiar I wojny światowej.

Gdzie jest Maryna i ten cmentarz

Cmentarz wojenny ofiar I wojny światowej położony jest w gminie Bakałarzewo w miejscowości Maryna , w województwie podlaskim. Tu leżą żołnierze armii niemieckiej i rosyjskiej.

Jak czytamy w karcie suwalskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, cmentarz utworzono około 1915 roku. Z tego roku też pochodzi najstarszy nagrobek. Oprócz niego są pochodzące z pierwszej połowy XX w. inne, ale nieczytelne nagrobki. Niemieckie źródła mówią, że spoczywa tu 489 żołnierzy niemieckich i 607 rosyjskich.

Cmentarz wpisano do rejestru zabytków w listopadzie 1991.

Co się tu działo w 2019 roku?

” Teren cmentarza wojskowego z I wojny światowej został uporządkowany. Pracownicy skierowani tam przez Urząd Gminy Bakałarzewo wycięli zakrzaczenia oraz chwasty. Na tego typu działania gmina Bakałarzewo otrzymała odpowiednie pozwolenia od Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku.

Przypomnijmy, że na cmentarzu w Marynie pochowano około 260 żołnierzy z armii niemieckiej i 607 z armii rosyjskiej. Polegli oni w czasie walk z lat 1914-1915. Nekropolia ta stanowi cenną atrakcję turystyczną gminy Bakałarzewo, z częściowo zachowanym dużym, kamiennym krzyżem-pomnikiem”. źródło:http://www.bakalarzewo.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&menu=4&dzialy=4&akcja=artykul&artykul=2895

A jak ja to widziałam…

Jechaliśmy bardzo złą drogą, obawiając się złapania gumy, ale jakoś szczęśliwie dojechaliśmy.

Jestem rozczarowana skalą zaniedbania tego miejsca, jakoś nie potrafimy zadbać o nekropolie, czasem wystarczy wykarczować krzewy i wysoką trawę, by oddać godność i honor miejscu pochówku. Czytałam, że uporządkowanie miało miejsce w 2019 roku, ale minęło już dwa lata! Wiem że po drodze była pandemia, ale…

Oceńcie sami.

Podsumowanie

Zwiedzanie spontaniczne ma swoje dobre i złe strony, ale warto się ruszyć z kanapy , poznawać dzieje naszego kraju, choćby poprzez zwiedzanie miejsc, jak te. Ślady I wojny są i u nas.

Zaprasza Was Johanka

Poprzedni artykułZabytkowy Kościół p.w. Św.Mikołaja w Królewie
Następny artykułBiałystok- perełka na wschodzie Polski
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj