Wracając ze wschodniej części Polski, nasza nawigacja w Krakowie lekko zwariowała, prowadziła nas jakimiś skrótami, tym sposobem natrafiłam na tę kapliczkę. Do dzisiaj nie wiem, czy to jeszcze Kraków czy nie, ale uważałam, że warto pokazać to cudo. Musiałam na szybko wyjść z auta, i zrobiłam trzy zdjęcia, kapliczka miała zdobienia na każdej ze ścian, ale ja nie mogłam stać dłużej, bo auta stały za nami.


Podsumowanie
Zawsze warto być uważnym w czasie podróży. Oto żywy dowód, natrafiamy na takie perełeczki.
Johanka














