Siemiatycze majestatyczna cerkiew i zachwycające okolice

0
2176

W czasie mojej majowe wyprawy natrafiłam na piękne miasto : Siemiatycze.

Jak przeczytałam , historia tego miasta sięga XVI wieku i wiąże się ściśle z dziejami licznych rodów magnatów, w których rękach pozostawała przez większość czasu. Prawa miejskie otrzymało w 1542. Wydano wówczas zezwolenie na organizowanie jarmarków i targów, które są kontynuowane do czasów bieżących.

Gdzie leżą Siemiatycze ? Co jest w nich ciekawego?

Siemiatycze leżą w południowej części województwa podlaskiego. Miasto urzekło mnie od pierwszych chwil. Przyjechaliśmy raniutko, zachęceni widokiem przecudnej cerkwi na wzniesieniu. Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale piękno zabytków broni się samo, mimo deszczu.

Jak przeczytałam na tablicy umieszczonej przy cerkwi -pierwsze wzmianki o cerkwi w Siemiatyczach pochodzą z XV wieku, wg źródeł historycznych została ufundowana w 1431 roku przez Aleksego Kmitę Sudymontowicza, a w 1426 roku wyremontowana przez jego syna Michała Kmitę. Po Unii Brzeskiej została cerkwią prawosławną do roku 1614.

W 1865 poświęcono kamień węgielny pod nową cerkiew, która została konsekrowana w 1866 roku pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła. i św. Paraskewy. Nowa cerkiew w formie krzyża została wzniesiona obok starej drewnianej cerkwi. Została wzbogacona w wiele cennych ikon. W następnych latach postało ogrodzenie wraz z ozdobną bramą.

W 1908 roku ponownie wzbogacono zbiory w cerkwi. Przez wybuchem I wojny światowej parafia liczyła b. dużo wiernych, jednakże w sierpniu 1915 większość parafian ewakuowała się do Rosji, a opuszczona cerkiew została przekształcona w budynek gospodarczy. W okresie międzywojnia Siemiatycze otrzymały status etatowej parafii a duchowni stąd otaczali opieką duszpasterską wiernych także spoza jej granic.

Podróż w czasie

Po zwiedzaniu udałam się na małe zakupy do lokalnego sklepu. Przeniosłam się wtedy w lata 70 te, powitały mnie koszyki z kat 70 tych, z plastikową rączką, sklep taki na staroświecką nutę, sprzedawczynie w fartuchach stylonowych w kwiaty, chleb w koszach, starannie zapakowany w folię. Kupiłam cudowne słodkie bułki z cynamonem, napoje, uprzejme panie sprzedawczynie z uśmiechem mnie obsługiwały.

W sklepie było masę konserw, towaru jak za dawnych lat „komuny”, marki chemii, jakich nie widziałam dawno, aż z sentymentu nabyłam szampon Bambi dla dzieci, którego nie widziałam u mnie od lat.

Co jest jeszcze w Siemiatyczach?

Na pewno zabytkowy kościół, imponująca infrastruktura jak na małe miasto. Leży ono blisko granicy, to jest na plus.

Widać tu wpływy wielu kultur, czyste powietrze, bujna przyroda, zachęcają do odwiedzenia. Widziałam nawet halę sportową i boisko Orlik, wszystko b. zadbane. W pobliżu znajdują się też akweny wodne, widać tereny rolnicze , sielsko i anielsko, jak mawiał poeta.

Niedaleko Siemiatycz jest Białowieża, Białowieski Park Narodowy oraz Rezerwat Żubrów ; Ciechanowiec, gdzie mieści się Skansen i Muzeum Rolnictwa), Drohiczyn o którym już pisałam na naszej stronie, gdzie dzieciństwo spędził Pan Daniel Olbrychski. Nie sposób nie wspomnieć o niedalekiej Grabarce, która jest najważniejszym sanktuarium prawosławnym na terenie naszego kraju.

Podsumowanie

Wschód Polski jest niedoceniany turystycznie, a na pewno warto tu zajrzeć. Nie tylko po to, by zachwycić się architekturą, która przenosi nas w czasie, ale obejrzeć cerkwie i inne zabytki z innych kultur, o które tu się bardzo dba.

Bierzemy dzieci czy wnuki i wyruszamy na wyprawę na Podlasie.

Oprócz piękna przyrody poznamy liczne zadbane zabytki. Naprawdę warto !

Poleca Wam

Johanka

Poprzedni artykułChęciny – zamek królewski z historią i klimatem
Następny artykułZamość – historia, sztuka i piękno w jednym miejscu
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj