Zamek w Gniewie, nieznany zabytek w województwie pomorskim

0
3418

Zapraszam Was do Gniewu!

Wbrew nazwie, to miejsce bardzo przyjazne turystom.

Tanie zwiedzanie z przewodniczką w stroju z epoki oraz ogromną wiedzą historyczną pozostawiło mi niezapomniane wrażenia. Można pojechać z rodziną, warto wziąć wnuki, niebanalny, choć mało znany zamek w Polsce.

Kiedy ja byłam tu -wysłuchaliśmy słuchowiska z tytułu światło i dźwięk, niebywała atrakcja.

Ja akurat trafiłam na turniej rycerski ,moje dzieci mogły potrzymać „zabytkowe” szable stylizowane na oryginały, historyczni zapaleńcy, w stylizowanych na dawne- odzieniach pokazywali jak strzelać do tarczy z kuszy!

Książki historyczne i o zamku w Gniewie znajdziesz tutaj

Sam Gniew stosunkowo późno wrócił do Polski,a w 1921 poważnie zniszczył go pożar.

Zamek odbudowano w latach 1968-1974, przy pomocy sponsora, miejscowych Zakładów Mechanizmów Okrętowych FAMA. Następna renowacja miała miejsce w 1992 roku, z inicjatywy Urzędu Miasta i Gminy.

W 2010 roku właścicielem zamku została firma prywatna.

Obecnie na zamku odbywają się wspomniane już turnieje rycerskie, pokazy kowalstwa artystycznego, kolonie i inne imprezy. Większość zabytkowych komnat zostało zaadaptowanych  na apartamenty hotelowe. 

W  2013 na wniosek obecnego właściciela tuż przy zamku w stronę rzeki Wisła powstało śmigłowcowe lądowisko.

Tanie zwiedzanie w niebanalnym miejscu- to tutaj!

Dla seniora i dla młodzieży, to miejsce tętni historią, niedaleko jest budynek, taki „malusieńki”, kiedyś na 83 osoby  służby, który Jan III Sobieski zbudował swej Marysieńce(poniżej).

Johanka

Poprzedni artykułRenowacja schodów – HAFA
Następny artykułZabytkowy czołg w Gliwicach-historia na wyciągnięcie ręki
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj