Puck- nieznane miasteczko na wczasy czy na weekend

0
3424

Puck -miejsce na wypoczynek dla każdego

Kiedy przyjechałam do Pucka pierwszy raz, szokująca dla mnie była …cisza.

Piękne i wzruszające było odkrycie budynku kaszubskiej szkoły. Jestem Ślązaczką, kocham swoją małą Ojczyznę i dlatego spotkanie takiej tablicy Braci Kaszubów było miłe mojemu sercu.

To naprawdę spokojne miasto, nieco z dala od głównych szlaków turystycznych.

Mało kto wie, że w Pucku jest molo!

Pierwszy raz w życiu widziałam na żywo kormorany!

Seniorzy pamiętają słynny przebój Piotra Szczepanika „Goniąc kormorany..” ten widok zaraz mi o nim przypomniał.

I na dodatek istnieje w Pucku  piękna marina ( port)  dla jachtów.

Zatoka Pucka jest mało odwiedzana. Może dlatego, że część plaż wygląda tak:

Nie sposób rozłożyć się na piasku , wkopać parawan i plażować. Ale Puck ma inne zalety! Ma nawet swoje muzeum!

Widziałam piękne obiekty sakralne, w charakterystycznym czerwonym kolorze!

Chodząc po spokojnym mieście, co chwilę natykamy się na smażalnie, restauracje.

Ale, jest miejsce na sporty wodne, zwłaszcza kitesurfing  ,windsurfing, sporty wodne, narty wodne itd.

Znalazłam też perełki, stare zabytkowe budynki, gdzie patrząc nań, czas staje w miejscu…

Miasto Puck, to wymarzone miejsce na weekend dla seniorów i dzieci.Cisza, spokój, sielskość, taka rodzinna atmosfera, to jest wielka zaleta!

Fajne miejsce na wypoczynek! Co chwilę ławeczki, nie ma wiele aut!

Tanie wczasy w Zatoce Puckiej- o tak!

W pobliżu jest wiele gospodarstw agroturystycznych. Ja akurat byłam  niedaleko w Połchowie, nie dość, ze tani nocleg, to mini zoo, z pawiami, strusiami za płotem.

Nade wszystko jednak cieszą spotkania z mieszkańcami. Są otwarci, życzliwi, zawsze uśmiechnięci. Turysta czuje się jak w domu!

 

 

Poprzedni artykułGliwice- śląskie miasto pełne niespodzianek
Następny artykułRowerem miejskim po całej metropolii? Jest to możliwe
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj