Prusy – ciekawa kapliczka Maryi Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej woj. małopolskie

0
432

Dzisiaj mini relacja z miejscowości Prusy k. Krakowa, gdzie przywiódł nas nasz GPS, bo wybieramy zawsze drogi boczne w czasie Wypraw Johanki.

Dwa słowa o Prusach

Prusy – wieś w Polsce położona w województwie małopolskim, w powiecie krakowskim, w gminie Kocmyrzów-Luborzyca[4].

Przez Prusy przebiega droga wojewódzka 776[4].”

źródło :https://pl.wikipedia.org/wiki/Prusy_(województwo_małopolskie)

Historia wsi Prusy

„Wieś arcybiskupstwa gnieźnieńskiego w powiecie proszowickim w województwie krakowskim w końcu XVI wieku[5]W latach 1975–1998 miejscowość położona była w województwie krakowskim[6].

W 1875 roku ówczesny właściciel wsi Juliusz August John, aby przyspieszyć i ułatwić założenie szkoły podarował gminom zobowiązanym do utrzymywania szkoły budynek dworski tzw. stary dwór oraz 1 morgę ziemi[7].

Jest to jedyna wieś dawnej gminy Mogiła, która nie weszła w skład Krakowa.

Na terenie miejscowości znajdują się dwa cmentarze z okresu I wojny światowejCmentarz wojenny nr 399 – Prusy oraz Cmentarz wojenny nr 400 – Prusy[8].

Siedziba rzymskokatolickiej parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Prusach.

W Prusach w 1929 roku urodził się późniejszy historyk prawa, profesor Stanisław Grodziski.

W 1909 roku majątek w Prusach zakupiła Fundacja Piotra Michałowskiego opiekująca się sierotami i chłopcami z ubogich rodzin. Zbudowała ona w latach 30. XX wieku budynek w którym działała szkoła z internatem dla wychowanków[9][10]. Po przejęciu w 1917 roku opieki nad zakładem działającym w Krakowie przez biskupa krakowskiego zmieniono nazwę na Zakład św. Józefa Fundacji Piotra Michałowskiego, a w 1921 roku wszystkich wychowanków przeniesiono do Prus. W budynku przy ulicy Karmelickiej pozostały biura fundacji, sklep i mieszkania dla 20 wychowanków[11].

Od 1925 roku do sierpnia 1940 roku zakład prowadzili księża michaelici, potem do 1942 sercanie, następnie salezjanie. W 1942 roku Niemcy przekształcili go w Dom Poprawy. W październiku 1945 roku abp Adam Sapieha przekazał zakład w zarząd Caritasowi. W latach 1945–1948 w Prusach działały szkoły: średnia ogólnonarodowa i ogrodnicza, a w latach 1948–1949 średnia zawodowa z wydziałem ogrodniczym i krawieckim oraz sierociniec[11].

W 1946 roku Fundacja ogłosiła nabór do Gimnazjum Młynarskiego pod patronatem Zrzeszenia Przemysłu Młynarskiego. Oplata za naukę i mieszkanie wynosiła 5 tysięcy złotych. Uczniom proponowano miejsce w internacie, sierotom i uczniom z ubogich rodzin zwolnienie z opłat[12]. W 1950 roku majątek Fundacji upaństwowiono[9]. W budynku działała Centralna Szkoła Spółdzielczości Pracy[13]. Obecnie w budynku działa Dom Pomocy dla Osób Niepełnosprawnych prowadzony przez Zgromadzenie Córek Bożej Miłości[9][14]. Został on przekazany zakonowi w 1984 roku w zamian za przejęte przez Skarb Państwa budynki należące do tego Zgromadzenia w Pleszowie[15].”

źródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/Prusy_(województwo_małopolskie)#Historia

Poczytajcie informacje na planszach!

Podsumowanie

Rozglądajcie się jak gdzieś jedziecie, jak tak robię. Tym sposobem jestem w stanie Wam pokazać takie cudeńka.

Johanka

Poprzedni artykułGiebło Kolonia k. Zawiercia – zadziwiająca kapliczka z 1953 roku przy drodze
Następny artykułPomnik Ofiar Wojny i Faszyzmu w Tarnowie
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj