Państwowe Muzeum w Majdanku k. Lublina – dawny niemiecki obóz koncentracyjny

0
604

Byłam tu w sierpniu 2024, była to bardzo trudna wizyta, upał, ale warto tu było przyjechać.

Zwiedzanie Muzeum jest za darmo, jedynie parking jest jednorazowo 10 zł, można być bez ograniczeń, ale jak wiadomo, nikt nie ma sił być za długo, przynajmniej dla mnie.

Zdjęcia wewnątrz bez lampy błyskowej, stąd nie są idealne. Jednak chciałam Wam je pokazać.

Buty, nie wiem czy te czy te w Oświęcimiu były bardziej dla mnie wstrząsające

Historia obozu

Konzentrationslager Lublin, Vernichtungslager Lublin, Kriegsgefangenenlager Maydanek, KL Majdanek – niemiecki, nazistowski obóz koncentracyjny i jeniecki w Lublinie, funkcjonujący w latach 1941–1944.

Nazwa właściwa obozu brzmiała KL Lublin i tak obóz był nazywany oficjalnie od 1943 roku. Potoczna nazwa „Majdanek” (hebr. מיידנק) pochodzi od dzielnicy Lublina (Majdan Tatarski) i powstała pośród mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa. Nazwy „Majdanek” używali jednak niekiedy w oficjalnych dokumentach również i sami Niemcy[1].

W 1947 roku utworzono Państwowe Muzeum na Majdanku[2][3], w 1969 roku odsłonięto pomnik Walki i Męczeństwa na Majdanku.”

źródło:https://pl.wikipedia.org/wiki/Lublin_(KL)

Budynki gdzie trwała selekcja, łaźnia, komora gazowa

Nie komentuję, bo to mnie rozłożyło na łopatki , przede wszystkim psychicznie.

Dzieje obozu

„Dzieje tego obozu są nierozerwalnie połączone z historią ziem między Wisłą a Bugiem podczas II wojny światowej, a w szczególności z polityką zagłady Żydów i Słowian, koncepcją generalnej germanizacji niektórych miast regionu (Lublin, Zamość) oraz akcją wysiedleńczą prowadzoną na szeroką skalę na Zamojszczyźnie.”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lublin_(KL)#Historia_obozu

Teren obozu na Majdanku

Transporty więźniów

„Transporty więźniów kierowane były z więzień, innych obozów oraz z gett. Większość przybywała pociągami towarowymi. Więźniowie byli podzieleni na kategorie, wśród których najliczniejszą byli tzw. polityczni. Specyfiką Majdanka była niska numeracja, utrzymywana w granicach 20 000. Numery po zmarłych były używane przez następnych.

Więźniami byli Żydzi kierowani tu nie tylko z Lubelszczyzny, ale i całej Polski i zagranicy, a także członkowie ruchu oporu, inteligencja polska, jeńcy sowieccy, mieszkańcy wysiedlonych wiosek Zamojszczyzny, zwykli ludzie brani w łapankach oraz grupa Świadków Jehowy[5][6][7][8]. Udział dzieci poniżej 15 roku życia był na Majdanku bardzo wysoki i osiągał 6%.

Więźniowie bardzo rzadko mogli korzystać z kilkunastosekundowej kąpieli. Nosili zbyt chłodne pasiaki i drewniane chodaki, a w późniejszym okresie niedopasowane ubranie i buty pozostałe po transportach. Racje żywnościowe były wysoce niewystarczające (800–1000 kilokalorii dziennie).

Śmiertelność wynikająca z warunków życia, chorób, traktowania, wygłodzenia lub wychłodzenia była bardzo wysoka (krematoria były budowane jeszcze przed decyzją o budowie komór gazowych). Najgorsze warunki panowały w najbardziej zatłoczonych barakach żydowskich.

W początkowej fazie praca więźniów polegała na tworzeniu obozu lub wypełnianiu bezsensownych zadań, wymyślanych przez SS. Organizacja pracy była usystematyzowana wedle trzech rodzajów komand: komanda budujące obóz, komanda związane z funkcjonowaniem obozu i komanda pracujące na rzecz firm i instytucji pozaobozowych. (najczęściej DAW – spółka SS). Przy czym procent komand związanych z funkcjonowaniem obozu wzrastał z upływem czasu.”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lublin_(KL)#Wi%C4%99%C5%BAniowie_i_ofiary

Eksponaty na terenie Muzeum w barakach

Muzeum na Majdanku

„Państwowe Muzeum na Majdanku powstało już jesienią 1944 r. na części terenu byłego obozu koncentracyjnego, było zatem pierwszą tego typu instytucją na świecie. Ustawą Sejmową z 2 lipca 1947 r. otrzymało status centralnej instytucji państwowej. W XXV rocznicę wyzwolenia Majdanka na terenie byłego obozu stanął monumentalny pomnik, poświęcony ofiarom nazizmu, autorstwa inż. arch. Wiktora Tołkina. Monument składa się z dwóch głównych części: pomnika-bramy oraz wielkiego mauzoleum zawierającego prochy ludzkie z terenów obozowych. Muzeum opiekuje się również wielkim archiwum pozostałym po administracji SS. W 2004 roku dyrekcji Muzeum podporządkowano na prawach filii odnowione Muzeum w Bełżcu. Inna część obozu była wykorzystana jako obóz jeniecki dla Niemców i obóz dla Polaków.

2 września 2009 roku Państwowe Muzeum na Majdanku zostało odznaczone Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”[18].

W nocy z 9 na 10 sierpnia 2010 na terenie muzeum wybuchł pożar, w wyniku którego spłonął jeden z baraków. Według dyrekcji muzeum, spaleniu uległo ponad siedem tysięcy par butów byłych więźniów, które były tam zgromadzone[19].”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lublin_(KL)#Tereny_obozowe_i_muzeum

Eksponaty na terenie muzeum cz.2

Porady praktyczne

Zdrowotnie kosztowało mnie to bardzo. Po ludzku zasłabłam od upału, do tego stopnia, że mąż już chciał iść po auto by po mnie wjechać na teren obozu (co jest zabronione, jeżdżą tylko pojazdy służbowe), ledwo doszłam do parkingu. Teren jest bardzo rozległy jak się idzie pieszo, to jest daleko. Weźcie sobie wodę na zwiedzanie, są w niektórych miejscach automaty, ale mało chodzą – a ciepła woda (droga) to nie jest to co się pragnie w upał.

Dobra rada: nie jedźcie tu w upały, wchodzenie do baraków o brunatnym i czarnym kolorze, które wydzielają zapach konserwowanego drewna i od eksponatów, wiadomo jakich, jest duszący. W pomieszczeniach nie ma wentylacji tylko w jednym jest klimatyzacja, bo tam są urządzenia elektroniczne i można pooglądać filmy z obozu i relacje świadków. Tu byłam zdecydowanie najdłużej.

Zwlekałam z napisaniem relacji stąd ze względów emocjonalnych. NIGDY WIĘCEJ WOJNY.

Johanka

Poprzedni artykułZameczek – rzeźba wykonana przez więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku
Następny artykułPrzepiękny zamek w Łańcucie i piękny park
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj