Korne – Pomnik bitwy partyzantów kaszubsko pomorskich z niemieckim okupantem stoczonej pod Łubianą z 26 maja 1944 r.

0
1313

Kiedy jechałam drogą w powiecie kościerskim, po odwiedzeniu Kościerzyny, natknęłam się na drodze, w zupełnie dziwnym miejscu koło pewnych budynków z działalnością gospodarcza na pomnik.

Widać było że jest to coś z dawnych lat. Dopiero po przyjeździe do domu, zaczęłam szukać historii powstania pomnika.

Pomnik

Okazało się że jest to pomnik upamiętniający „Bój pod Łubianą”, który miał miejcie 26 maja 1944 r. Nie wiem czy to ulica czy dzielnica, ale natknęłam się na nazwę Korne jako lokalizację. Nie potrafiłam znaleźć dużo informacji, oprócz tych, że harcerze sprzątają otoczenie pomnika.

Bitwa pod Łubnianą

 „Do najważniejszych potyczek należy jednak zaliczyć tzw. bitwę pod Łubianą, która rozegrała się pod koniec maja 1944 roku. Bitwa ta była efektem obławy urządzonej przez Niemców na bunkier tzw. dzikich – młodych ludzi, którzy ukrywali się przed przymusowym wcieleniem do niemieckiej armii. W czasie jej trwania, do akcji przystąpili okoliczni partyzanci z grupy Jana Szalewskiego – Sobola, Józefa Kulasa – Powały oraz Stefana Kulasa – Steyera. Walka trwała przez cały dzień. Na chwilę obecną nie udało się dokładnie ustalić dokładnej liczby żołnierzy niemieckich oraz partyzantów, którzy wzięli udział w tej bitwie. Nieznana jest też dokładna liczba ofiar. Warto jednak wspomnieć, że w 1984 roku na skrzyżowaniu dróg Chojnice – Kościerzyna – Gdańsk – Bytów odsłonięto pomnik poświęcony partyzantom.”

źródło: https://dziennikbaltycki.pl/z-historii-malych-ojczyzn-cz-iii-lubiana-w-czasie-okupacji/ar/9240596

Podsumowanie

Jak widzicie podróżowanie bez planu ma swe zalety, jedną z nich jest odkrywanie mało znanych miejsc, które staram się tu opisać dla Was, drodzy Sympatycy.

Johanka

Poprzedni artykułIwonicz Zdrój Park Zdrojowy, deptak Pijalnia Wód
Następny artykułKościół pw. Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny w Cecenowie
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj