Kobylany k. Opatowa – krzyż z 1901 roku

0
355

Jak zwykle w czasie Wyprawy Johanki, przejeżdżając przez ten region, jadąc w kierunku województwa lubelskiego dostrzegłam zabytkowy krzyż, jak zazwyczaj robię, poprosiłam mojego cierpliwego małżonka o zatrzymanie busa i poszłam zrobić zdjęcia.

Dwa słowa o Kobylanach

Kobylany – wieś sołecka[5] w Polsce, położona w województwie świętokrzyskim, w powiecie opatowskim, w gminie Opatów[6][4].

W latach 1954–1972 wieś należała i była siedzibą władz gromady KobylanyW latach 1975–1998 miejscowość położona była w województwie tarnobrzeskim.

Przez miejscowość przebiega droga wojewódzka nr 757.”

źródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/Kobylany_(województwo_świętokrzyskie)

Historia

„W XV wieku Kobylany były dziedzictwem Stanisława i Piotra herbu Bibersztein (Długosz L.B. t.I s.318 i t.II s.341)[7] oraz Stanisława i Jakuba herbu Ostoja (Długosz L.B. t.I s.318). Według spisu miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z roku 1827, w Kobylanach były 43 domy i 335 mieszkańców. W 1883 spisano 67 domów, 562 mieszkańców, 741 mórg ziemi folwarcznej i 763 morgi ziemi należącej do włościan[7].

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego opisuje Kobylany jako folwark i wieś w powiecie opatowskim, gminie Modliborzyce, parafii Strzyżowice. W roku 1883 był tu szpital sióstr miłosierdzia z kaplicą. Wieś ta z folwarkiem Romanów i wsią Wymysłów stanowiły uposażenie szpitala św. Leona w osadzie Kurozwęki[7]. Właścicielem Kobylan był Władysław Rudnicki (urodzony w Krakowie w zamożnej rodzinie Ignacego i Elżbiety z Chrzanowskich), który ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując dyplom magistra prawa. Po studiach i podróży po stolicach Europy rozpoczął pracę w Banku Polskim, a następnie był obrońcą przy sądzie warszawskim. 12 lipca 1834 rezygnując z pracy w sądownictwie kupił Kobylany, został dziedzicem i zamieszkał w miejscowym dworze.”

źródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/Kobylany_(województwo_świętokrzyskie)#Historia

Podsumowanie

Odkrycie tego miejsca zawdzięczam przypadkowi, podróżowanie bez planu to umożliwia, warto być uważnym i dostrzegać takie zabytki.

Johanka

Poprzedni artykułJaronowice – ciekawa zabytkowa kapliczka z 1883 roku woj. świętokrzyskie
Następny artykułGiebło Kolonia k. Zawiercia – zadziwiająca kapliczka z 1953 roku przy drodze
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj