Emilcin – jedyny pomnik UFO w Polsce na pamiątkę rzekomego lądowania UFO w dniu 10 maja 1978 roku

0
1254

Na to miejsce natrafił mój mąż, kiedy poproszony przez znajomego jechał do jego rodziny jako kierowca.

Ale jest to na tyle ciekawe, że postanowiłam przedstawić Państwu to miejsce.

Dwa słowa o Emilcinie

Emilcin – wieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie opolskim, w gminie Opole Lubelskie[5][6].

W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do ówczesnego województwa lubelskiego.

Wieś stanowi sołectwo w gminie Opole Lubelskie[7]. Według Narodowego Spisu Powszechnego z roku 2011 wieś liczyła 221 mieszkańców[8].

We wsi znajduje się jedyny istniejący pomnik UFO w Polsce, odsłonięty 15 października 2005. Przedstawia on metalowy sześcian umieszczony na kamiennym cokole, a na nim napis: „10 maja 1978 roku w Emilcinie wylądował obiekt UFO. Prawda nas jeszcze zadziwi… Fundacja NAUTILUS 2005 r.” Pomnik związany jest z tak zwanym „zdarzeniem w Emilcinie”, rzekomym spotkaniem mieszkańca wsi z istotami pozaziemskimi[9][10].”

źródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/Emilcin

Słynny Johankowóz którym podróżujemy bez planu

Samochód Fiat Doblo jest rocznik 2003 i daje radę, wewnątrz wyjęto siedzenia, są materace, krzesła rozkładane, siatka oddzielająca kierowcę i część do spania. Na bokach zainstalowano drewniane półki na bagaże z pasami do mocowania. W suficie są haczyki na powieszenie kurtek.

Jedyny w Polsce pomnik UFO _Pomnik dotyczący rzekomego lądowania UFO w Emilcinie

Jak głosi napis na pomniku:

„10 maja 1978 roku w Emilcinie wylądował obiekt UFO.

Prawda nas jeszcze zadziwi Fundacja Nautilius 2005 r.”

Historia UFO w Emilcinie

UFO w Emilcinie – domniemane bliskie spotkanie z przedstawicielami obcej cywilizacji, wynikające z relacji Jana Wolskiego, który twierdził, że 10 maja 1978 roku w Emilcinie spotkał się z kosmitami.”

źródło :https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO_w_Emilcinie

Relacja Jana Wolskiego

„Jan Wolski był rolnikiem mieszkającym w Emilcinie. Według jego relacji, 10 maja 1978 roku wracając z Dąbrowy Pusznieńskiej miał zostać zaczepiony przez dwóch niskich przybyszy, ubranych w czarne kombinezony z kapturami. Mieli oni porozumiewać się za pomocą ostrych i piskliwych dźwięków, co zaniepokoiło Wolskiego. Po przejechaniu około trzystu metrów zauważył wiszący na wysokości 4–5 metrów srebrzysty wehikuł[1]. Z owego wehikułu miała obniżyć się platforma, z której wyszedł przybysz zapraszający Wolskiego do środka. Wolski miał wejść do środka, gdzie poddał się badaniom. W środku znajdowało się również kilka kawek i wron. Po badaniach Wolski miał wyjść z pojazdu kosmicznego i pożegnać się z kosmitami. Spotkanie w wehikule miało trwać kilka minut[2].”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO_w_Emilcinie#Relacja_Jana_Wolskiego

Reakcje na opowieść Wolskiego

„Po powrocie do domu Jan Wolski miał opowiedzieć o spotkaniu z tajemniczymi przybyszami swoim synom, ci następnie mieli poinformować sąsiadów o incydencie. Grupa mieszkańców Emilcina udała się na miejsce rzekomego postoju statku, jednak na miejscu mieli odnaleźć tylko ślady stóp odciśniętych na łące[2]. Mieszkańcy wsi nie kwestionowali opowieści rolnika, który uchodził za człowieka prawdomównego[3]. Wkrótce pojawiła się relacja sześcioletniego Adama Popiołka, który również miał widzieć rzekomy wehikuł. Relacja Popiołka różniła się w szczegółach od relacji Wolskiego[4].

Porucznik Stanisław Plis, komendant komisariatu MO w Opolu Lubelskim, dokonał wizji lokalnej w Emilcinie oraz przesłuchał Wolskiego. W raporcie napisał, że rolnikowi całe wydarzenie się przyśniło. Jakiś czas później z rodziną Wolskich skontaktował się ufolog amator Witold Wawrzonek, który o rzekomym wydarzeniu w Emilcinie poinformował badacza zjawisk paranormalnych Zbigniewa Blanię. Po skontaktowaniu Wolskiego z Blanią rolnik został poddany badaniom medycznym[4]. Według psychiatry dr Ryszarda Krasilewicza Jan Wolski nie zmyślił historii[5]. Po przeprowadzeniu badań Zbigniew Blania nagłośnił relację Jana Wolskiego w mediach, w następstwie czego zgłoszono kolejne rzekome incydenty o spotkaniach z kosmitami, do których miało dojść w Przyrownicy i Golinie[6]. Opinia publiczna nie wierzyła Janowi Wolskiemu. W 1978 roku premierę miał film dokumentalny Odwiedziny, czyli u progu tajemnicy, opowiadający o rzekomym spotkaniu kosmitów przez Jana Wolskiego[7].

Jan Wolski zmarł w 1990 roku, do końca życia będąc przekonanym, że spotkał przedstawicieli obcej cywilizacji[8][9].

Historią rzekomego lądowania UFO w Emilcinie zajął się publicysta Bartosz Rdułtowski. W 2012 roku ogłosił, że cała sprawa stanowiła mistyfikację, przeprowadzoną przez Witolda Wawrzonka[6], który miał wymyślić historię w celu zdyskredytowania Zbigniewa Blani. Wawrzonek miał poddać hipnozie Jana Wolskiego i wszczepić mu fałszywe wspomnienia. Wawrzonek planował przyznać się Blanii do oszustwa, jednak w wyniku nagłośnienia incydentu w Emilcinie w mediach zachował fakt w tajemnicy. Zdaniem Rdułtowskiego Blania prowadził badania niestarannie i pod z góry założoną tezę. Relacja Rdułtowskiego spotkała się z krytyką ze strony środowisk ufologicznych[8].”

źródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO_w_Emilcinie#Reakcje_na_opowieść_Wolskiego

Upamiętnienia

„Wydarzenia w Emilcinie zostały upamiętnione w komiksie PrzybyszeGrzegorza Rosińskiego[10], który ukazał się w magazynie Relax nr 27[11]. 15 października 2005 roku odsłonięto pomnik upamiętniający rzekome wylądowanie UFO[12]. Pomnik składa się z metalowego sześcianu balansującego na szczycie cokołu. Monument postawiła Fundacja Nautilus, warszawska organizacja zajmująca się badaniami UFO[13].”

źródło :https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO_w_Emilcinie#Upamiętnienia

Podsumowanie

Jak widzicie podczas zwykłych podróży można spotkać ciekawe miejsca, relacja powstała dzięki mojemu Małżonkowi.

Johanka

Poprzedni artykułNiespodzianki w czasie zwiedzania spontanicznego – dziś cudo z PRL – mini relacja
Następny artykułZabytkowy budynek poczty w Strzelcach Opolskich
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj