Strona główna Podróże Polska Szydłów ruiny kościoła Św. Ducha

Szydłów ruiny kościoła Św. Ducha

0
Szydłów ruiny kościoła Św. Ducha

Kolejny punkt w zwiedzaniu Szydłowa, ruiny kościoła Św. Ducha.

Jest po drodze w wyjściu z miasta na parking, na którym wówczas zaparkowaliśmy.

Kościół św. Ducha Szydłów

Kościół świętego Ducha – znajdująca się obecnie w stanie ruiny świątynia szpitalna. Budowla mieści się w mieście Szydłów.

Świątynia została zbudowana w 2 połowie XIV wieku w stylu gotyckim. W 1368 roku król Kazimierz III Wielki, dzięki poparciu papieża Urbana V, ufundował klasztor ojców Franciszkanów, dobudowany do świątyni. W XVI wieku klasztor został zamieniony na tzw. szpital, czyli przytułek dla ubogich. W 1630 roku świątynia i szpital zostały zniszczone przez pożar. Niedługo potem zostały odbudowane, na co wskazuje informacja, że w 1664 roku w szpitalu znajdowało się 12 ubogich.

Około połowy XVIII wieku kościół i szpital zostały ponownie zniszczone przez pożar i ponownie odbudowane, tak że wybudowanie szpitala należy umiejscowić w 2 połowie XVIII wieku. Jednak zachowane w budynku szpitala detale renesansowe mogą wskazywać, że była to tylko odbudowa połączona z częściową zmianą całego kompleksu.

Świątynia została zniszczona w 2 połowie XIX wieku, natomiast w budynku szpitala funkcjonował przytułek do 1944 roku, kiedy to uległ zniszczeniu w czasie działań wojennych[2].”

źródło :https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Ducha_w_Szyd%C5%82owie

Podsumowanie

Zapraszam do Szydłowa, warto przyjechać.

Johanka

Poprzedni artykuł Synagoga w Szydłowie – warta odwiedzenia
Następny artykuł Nobliści i inne słynne postaci koło Synagogi w Szydłowie
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj