Ruiny zamku królewskiego oraz Park Ireny Styczyńskiej w Nowym Sączu

0
614

Dzisiaj piękne ruiny zamku w centrum miasta. Niestety nie wiedziałam, że na wzgórzu jest pewna figurka rycerza, jak będę ponownie, zrobię specjalną sesję zdjęciową, widać go tu mało, a ja się o nim dowiedziałam, przygotowując relację.

Zamek Królewski w Nowym Sączu

Zamek Królewski w Nowym Sączu – budowla wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego w latach 1350–1360 na skarpie w obrębie fortyfikacji miejskich Nowego Sącza, w widłach dwóch rzek: Dunajca i Kamienicy. W przeszłości zamek posiadał dwie baszty narożne, wieżę, budynek mieszkalny i przedzamcze. Do dzisiaj zachowały się resztki murów obwodowych oraz zrekonstruowana Baszta Kowalska. Obecnie na terenie ruin zamku znajduje się park miejski.

Zamek królewski (Sądecz Nowy) położony był w drugiej połowie XVI wieku w powiecie sądeckim województwa krakowskiego[2].”

źródło:https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Królewski_w_Nowym_Sączu

Historia

„Zamek wzniesiono w XIV w. w północno-zachodnim narożniku miasta, włączając go w system obronny murów miejskich. Od miasta oddzielony był fosą i prawdopodobnie murem z bramą. W czasach tych był siedzibą kasztelanii, urzędu grodzkiego i starosty grodowego.

Gościem zamku w 1370 r. był Ludwik Węgierski, podążający do Krakowa, aby zostać królem Polski. Jesienią 1384 r. Nowy Sącz gościł pretendentkę do tronu – przyszłą królową Jadwigę Andegaweńską, która to 16 października tego samego roku w Krakowie zostanie koronowana przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzantę na króla Polski[3]. Częstym gościem na zamku był król Władysław Jagiełło. W kwietniu 1410 r. odbyły się tu narady króla z wielkim księciem litewskim Witoldem przed wojną z zakonem krzyżackim[4]. W kolejnych wiekach zamek rzadziej gościł polskich monarchów i był głównie siedzibą starosty.

Zniszczenia dokonane w czasie potopu szwedzkiego, pożary i konsekwencje kryzysu gospodarczego w XVII w. spowodowały, iż zamek zaczął chylić się ku ruinie. W 1768 r. wybuchł kolejny pożar, wywołany przemarszem konfederatów barskich i ich nieostrożnością, który zniszczył zamek.

W czasach zaborów władze austriackie, które przejęły majątki królewskie, częściowo odremontowały zamek, aby wykorzystać go na biura policji. W sierpniu 1813 r. potężna powódź podmyła zamkową skarpę, w wyniku czego do Dunajca osunęło się zachodnie skrzydło zamku. Pozostałą część zaadaptowano w 1838 na koszary i magazyny wojskowe, a w 1846 r. przekształcono na więzienie. W 1848 r. rząd sprzedał zamek miastu, które z powodu braku pieniędzy na remont wynajęło go wojsku austriackiemu z przeznaczeniem na magazyny mundurów i broni.

Do częściowej odbudowy ruin zamku z restauracją baszty doszło w 1905 r. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prowadzone były dalsze prace konserwatorskie zakończone w 1938 r. otwarciem w murach zamku Muzeum Ziemi Sądeckiej.

W czasie okupacji Niemcy zamienili zamek w koszary i skład amunicji. W 1945 r. kilku żołnierzy Batalionów Chłopskich pod dowództwem Tadeusza Dymela wysadzilło niemiecki skład amunicji zmagazynowanej na zamku, na skutek czego zabytek ten uległ prawie całkowitemu zniszczeniu[5].

W latach 50. odrestaurowano renesansową Basztę Kowalską oraz fragment murów obwodowych z attykami.

Zamek w Nowym Sączu jest tematem jednego z rysunków Macieja Bogusza Stęczyńskiego[6].”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Królewski_w_Nowym_Sączu#Historia

Legenda

„Legenda związana z zamkiem dotyczy źródełka, które wypływało u podnóża Baszty Kowalskiej. Woda z niego nigdy nie zamarzała i miała siarkowy posmak. W jego pobliżu straż na zamku pełnili młodzi i odważni rycerze. Co jakiś czas jednak któryś z nich znikał bez wieści. W końcu znalazł się śmiałek, który uzbrojony w halabardę, święconą kredę i różaniec stanął nieopodal źródełka. Kredą zakreślił wokół siebie krąg i czekał, co się wydarzy. Po północy usłyszał piękne śpiewy, muzykę i wyłaniające się ze źródełka nimfy, które zapraszały go do tańca. Zrozumiał, że to one były przyczyną zguby rycerzy i nie wychodząc z poświęconego kręgu rzucił do źródełka różaniec. Woda zasyczała, a nimfy przemieniły się w obrzydliwe czarownice i odleciały w noc. Niestety po źródełku nie ma dziś śladu, zostało podobno zasypane podczas wybuchu w 1945 r.”

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Królewski_w_Nowym_Sączu#Legenda

Park Ireny Styczyńskiej

Spotkaliśmy taką ekspozycję stylizowaną na książkę mówiącą o postaci Pani Ureny Styczyńskiej, przeczytajcie treść z tablicy na dolnym zdjęciu.

Park koło zamku, został nazwany jej imieniem.

Podsumowanie

Warto tu przyjechać, na każdym kroku coś ciekawego!

Johanka

Poprzedni artykułImponujący ratusz w Nowym Sączu, miasto pełne zabytków
Następny artykułBazylika kolegiacka Św. Małgorzaty w Nowym Sączu
Moje zwiedzanie bez planu wzięło się z… pandemii. Ledwo przeżyłam ciężki Covid – a ze mną było naprawdę źle, do tego stopnia, że wydałam ostatnie dyspozycje życiowe. Kiedy się okazało, że jednak cudem przeżyłam, w wieku 49 lat postanowiłam, że będę żyła dniem dzisiejszym. Nie macie pojęcia jak smakuje jedzenie o 5 rano na parkingu leśnym, ciepła fasolka, wymieszana z klopsikami, bułeczki. My to nazywamy „KFC” (klopsiki, fasolka, ciabatta). Na 50ok.pl jestem ambasadorką aktywnego starzenia się. Pokazuję, że po pięćdziesiątce można (i warto!) ruszyć w Polskę, nawet skromnie, nawet bez wielkich planów. Niektórzy mówią, że moje teksty są terapeutyczne – dają kopa energii i poczucie, że „jeszcze da się”. Strona 50ok.pl różni się od moich i nie moich śląskich opowiadań na okiemjohanki.pl -tam jest bardziej literacko, nostalgicznie i gwarowo, ale łączy je to samo: autentyczność i ogromna sympatia do zwykłych ludzi oraz zwykłych miejsc. Kocham ludzi i ich serdeczność, wolę dostrzegać dobro w innych. Jestem "a dreamer" jak w piosence Lennona. Tu po prostu zamiast huty i Hyjdli mamy pomniki, ratusze i parkingu leśne o 5 rano. Jeśli lubisz śląski klimat – na 50ok.pl znajdziesz mnie : Johankę „po cywilnemu”, ale równie szczerą i ciepłą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj