Sławomir Kurek – działacz społeczny i przedsiębiorca.

 

Jak długo mieszkasz w Sosnowcu?

Gdy miałem 5 lat, około roku 1970, rodzice przywieźli mnie i mojego młodszego brata do Sosnowca z małej wioski koło Koniecpola. Po krótkim pobycie na kwaterze gdzieś w Czeladzi zamieszkaliśmy na pięć lat w Klimontowie, który w 1975 roku stał się dzielnicą Sosnowca. Mieszkaliśmy we czwórkę a przez parę miesięcy w piątkę w jednym pokoju wielkości około 16 metrów. Pokój mieścił się w starym domu, który stoi do dzisiaj jakieś dwieście metrów od krzyża, który widać po prawej stronie, gdy się jedzie z Dańdówki w stronę Zagórza.

Mama pracowała wtedy jako suwnicowa w Sostalu a tata zrobił kurs spawacza i pracował na kopalni Sosnowiec.

Gdy na koniec czerwca 1975 roku urodziła się moja siostra, to mama wzięła ją na ręce i weszła do gabinetu jakiegoś ważnego człowieka na kopalni grożąc, że nie wyjdzie dopóki tata nie dostanie przydziału na jakieś bardziej znośne mieszkanie zakładowe. Mieszkanie się wkrótce znalazło na ulicy Zbrojnej koło zakładu Linodrutu, gdzie mieliśmy już luksusy w postaci dwóch przechodnich pokoi i łazienki z ciepłą wodą ogrzewaną podkową w piecu węglowym.

Moją pierwszą szkołą podstawową była im Janka Krasickiego w Klimontowie (obecnie nr 25 im. Juliusza Słowackiego) a od 1975 roku była już ta z numerem 20 na ówczesnej ulicy Braci Smółków- obecnie Andersa. Szkoła średnia, to było handlowe liceum zawodowe przy Zespole Szkół Ekonomicznych, po skończeniu którego rozpocząłem pracę na bazie sprzętu (KBO) na ulicy Grzybowej.

Nie poszedłeś na studia?

Trzeba było zarabiać i nie miałem też pomysłu czego się uczyć. Studia rozpocząłem dopiero w 2002 roku od licencjatu z rachunkowości zarządczej w sosnowieckim Humanitas, a potem już związałem się Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach, gdzie cały czas posiadane doświadczenie uzupełniam teorią.

Z czego się utrzymujesz, co robisz zawodowo?

Od ponad dwudziestu lat prowadzę własną działalność polegającą na doradzaniu firmom niemieckim w prowadzeniu biznesu w Polsce, uruchamiam im firmy i nimi zarządzam.

Udało Ci się ściągnąć jakąś do Polski?

Tak. W roku 1999 osadziłem w Gliwicach austriackiego producenta okuć do okien, wiosną 2005 roku sprowadziłem do Sosnowca niemiecką firmę z sektora usług dla przemysłu, a jesienią 2014 przyszła za moją poradą podobna firma do Katowic.

Nie są to wprawdzie jakieś wielkie koncerny, ale zatrudniają w sumie około 2000 ponadprzeciętnie wynagradzanych osób, płacą w Polsce podatki i zwiększają tak cenną dla nas klientów konkurencję.

No i ja sam to sprawiłem, bez wieloosobowego wydziału rozwoju i przedsiębiorczości i za własne pieniądze, a nie podatników.

A w drugą stronę?

Polskim firmom w wejściu na rynek krajów niemieckojęzycznych lub pozyskaniu tam know how też od czasu do czasu pomagam, ale z oczywistych powodów jest takich firm jeszcze mało.

Jakieś hobby?

Pomaganie bliźnim, kijki, czyli nordic walking, i polityka. Dokładnie w tej kolejności!

Po parogodzinnym siedzeniu przy biurku lub w samochodzie świetnie się relaksuję i mam czas przemyśleć niektóre sprawy w czasie okrążania Pogorii III w Dąbrowie Górniczej.

Lubię pomagać i mam wyczulone ucho na potrzeby innych ludzi. Wstyd się przyznać, ale cieszy mnie, gdy mogę się pochwalić moją wiedzą i umiejętnościami pomagając bliźnim.

Od listopada 2017 do marca obecnego roku miałem w czwartkowe popołudnia parę wolnych godzin, to wymyśliłem sobie „dyżury” w pubie należących do jednego hoteli w centrum Sosnowca. Ogłosiłem to wcześniej w Internecie a nawet zamówiłem w pewnym regionalnym tygodniku dostarczenie czytelnikom moich ulotek, których informowałem, gdzie i w jakich godzinach czekam na mieszkańców Sosnowca. Koszt wydruku ulotek ich dystrybucji oraz wody i kawy w czasie „dyżurów” pokrywałem ze swoich prywatnych pieniędzy, a nie z partyjnej lub miejskiej kasy. Parę spraw udało mi się osobiście załatwić, parę przekierowałem do radnych, jedna ze spraw trafiła do Sejmu.

Pewnego dnia zwrócono się do mnie również z prośbą o pomoc mieszkańcom gminy Mierzęcice i ta sprawa szczególnie utkwiła mi w pamięci, bo z chwilą, gdy poinformowałem proszących o pomoc, że jestem członkiem Nowoczesnej i zwrócę się o poparcie do pani marszałek Dolniak, to proszący nagle stracili zainteresowanie sprawą. Dowiedziałem się po paru dniach, że grupa proszących sympatyzuje z miejscową panią poseł z PiS, której nie udało się tego ich problemu rozwiązać. Szkoda, że poświęcili dobro wszystkich mieszkańców gminy z obawy, że ich posłance będzie przykro.

Polityką zainteresowałem się, gdy doszedłem do wniosku, że dorosły człowiek powinien sam wejść w politykę, jeżeli w czasie kolejnych wyborów z rzędu nie ma na kogo głosować. W efekcie tego przemyślenia znalazłem się 31 maja 2015 na warszawskim Torwarze a jesienią kandydowałem do Sejmu z okręgu 32 (Zagłębie Dąbrowskie). Na mojej liście byłem na ostatnim, osiemnastym miejscu, skąd doszedłem do miejsca szóstego. Jedynką była obecna pani wicemarszałek Sejmu, pani Barbara Dolniak. Obecnie pełnię funkcję przewodniczącego koła .N w Sosnowcu i w zbliżających się wyborach samorządowych staram się o obowiązki radnego w trzecim okręgu (Środula, Dańdówka, rejony ulic Zaruskiego, Klimontowska, Niwecka, Mikołajczyka), znów na ostatnim 7 miejscu.

Koalicja Obywatelska?

Tak, ale niestety w Sosnowcu nie doszło do porozumienia Nowoczesnej z PO. Przewodniczący sosnowieckiego koła PO, walczący o reelekcję pan Arkadiusz Chęciński nie znalazł czasu, aby zapewnić nas, że konkretne, ważne dla naszego elektoratu pozycje programowe, będą realizowane po wyborach. Podczas jednego z ostatnich zebrań naszego koła doszliśmy do wniosku, że musimy rozważyć, czy nie domagać od „koalicjanta” przy pomocy pozwu w trybie wyborczym, nieużywania materiałów promocyjnych opatrzonych logiem koalicji. Dla osoby niezainteresowanej może to wyglądać na pieniactwo, ale proszę pamiętać, że wybory to nie sztuka dla sztuki. Po wyborach będziemy rozliczani z tego jak realizujemy wyborcze obietnice i co wtedy głosującym na Koalicję Obywatelską zwolennikom .N powiemy?

– Sorry, nic nie mogliśmy zrobić, ale nie informowaliśmy was o tym przed wyborami, aby nie zniechęcać?

Przecież to byłoby traktowanie zwolenników .N jak „ciemny lud”, na co sobie na pewno nie zasłużyli.

Dlatego przy tej okazji muszę poinformować, że w Sosnowcu Koalicji Obywatelskiej formalnie nie ma. Na szczęście programy kandydatów na radnych z poparciem PO odróżniającą się wystarczająco pozytywnie od tych z poparciem PiS, aby mieć na kogo głosować, gdy nasz zwolennik nie znajdzie na swojej liście nikogo z poparciem Nowoczesnej. A w większości okręgów tak jest, bo również w Sosnowcu znikały z list osoby uzgodnione wcześniej. Te które zostały są na tzw. niewybieralnych miejscach i to pomimo tego, że są bardziej rozpoznawalne w mieście, niż osoby stojące na tych samych listach wyżej.

Czyli 21 października powinniśmy jednak wybrać mniejsze zło?

Moim zdaniem tak, ale ludzie dorośli mają swój rozum daną im przez Boga wolną wolę i powinni sami decydować. Chcę tylko uczulić sosnowiecki elektorat Nowoczesnej, że w wypadku wygrania wyborów przez naszego „koalicjanta” będziemy mieć zerowe szanse na realizację naszego programu.  Na taką prognozę pozwala mi niestety obserwacja chwili obecnej- skoro już teraz „koalicjant” nawet nie udaje, że coś chce razem z nami zrobić, to logika i doświadczenie pokazuje, że po wyborach może być tylko gorzej

Wróćmy do Twojej oferty dla mieszkańców Twojego okręgu. Co im obiecujesz?

Na początek pragnę powiedzieć, że szczerze doceniam plany działań składane przez innych kandydatów na radnych, ale ja osobiście mam opór przed takim licytowaniem się, kto zna więcej sposobów na wydanie naszych podatków. A propos pieniędzy, od początku roku działa sfinansowany przez moją fundację portal www.rabatseniora.pl, gdzie seniorzy w całej Polsce mają możliwość znalezienia w swojej okolicy miejsca, gdzie taniej kupią interesujące ich produkty i usługi. Uzupełnieniem tego portalu będzie wkrótce Śląska Karta Seniora, która zintegruje mieszkańców naszego regionu. W ramach promocji tego portalu zakupiłem kilkanaście wózków zakupowych, które opatrzyliśmy adresem internetowym www.rabatseniora.pl i rozdaliśmy najbardziej potrzebującym starszym osobom. W wypadku wybrania mnie na radnego będę oczywiście reagować na bieżące potrzeby mieszkańców, ale chciałbym się równolegle skupić na pomocy miastu w zarobieniu pieniędzy. Już teraz deklaruję publicznie zamiar pomocy wybranemu przez mieszkańców prezydentowi, oczywiście obojętnie kto nim zostanie, w ściągnięciu do Sosnowca inwestorów, dzięki którym zapłacimy za realizację tego wszystkiego, co nam obiecują kandydaci w czasie tej i przyszłych kampanii.

Przy tej okazji apeluję do wszystkich mieszkańców Sosnowca, którym zależy na dobru naszego miasta: radnych, prezydenta, posłów nie przywozi UFO. Oni są w efekcie Twojej decyzji, więc pomyśl troszkę, kogo upoważnisz do wpływania na jakość Twojego życia w Sosnowcu, Polsce, Unii Europejskiej i idź zagłosuj.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Kurek – ekonomista, przedsiębiorca, filantrop. Członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Polsko- Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Założyciel Fundacji Vicinitas. Pomysłodawca akcji „2 kółka dla seniora”.  Przewodniczący koła Nowoczesnej w Sosnowcu. Kandydat do Rady Miasta okręg 3 pozycja 7.

Rozmawiał: Paweł Lejman

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here