Tomasz Lis „Od października do października” – recenzja

0
412

Jestem po lekturze niezwykle ciekawej książki Pana Redaktora Tomasza Lisa „Od października do października”.

Jest to druga książka Tomasza Lisa , po „Na żywo”, którą przeczytałam i tu na stronie zamieściłam jej recenzję.

Oczekiwanie na przesyłkę

Zamówiłam książkę na stronie Wydawnictwa Tomasz Lis, nieco czekałam, ale się w końcu doczekałam.

Wielką niespodzianką i frajdą był dla mnie autograf Autora.

Od października do października

Pierwsza część książki zaczyna się od 22 października, natomiast kończy po wyborach.

Jest pisana w formie dziennika, opisuje ówczesną rzeczywistość polityczną, ale nie tylko. Dzięki wielu dygresjom Autora, dowiedziałam się nieco więcej o muzyce poważnej, odkryłam ciekawostki o życiu prywatnym wielkich muzyków i kompozytorów, którymi pan Tomasz „sypie jak z rękawa”, widać pasję i zaangażowanie.

Poznałam Pana Tomasza jako kochającego syna, fragmenty o Jego Tacie, walce z chorobą oraz miłości do żony, a Mamy pana Tomasza, codzienne wędrówki na cmentarz, bardzo mnie wzruszyły.

Naszła mnie refleksja, może znana, ale prawdziwej miłości nawet śmierć nie jest zdolna przerwać…

Dużą część książki w części pierwszej zajmują opowieści o Lutrze. Jeszcze w szpitalu Pan Tomasz marzył o psie, koniecznie owczarku niemieckim, poznajemy genezę imienia pieska, jaka ona jest, doczytajcie.

Zgadzam się z twierdzeniem, że ludzie kochający psy są lepsi – w domyśle mają większą empatię .

Kiedy zacytowałam ten fragment na Twitterze (obecnie X) , odezwali się użytkownicy, że pewien dyktator z Niemiec też kochał zwierzęta. Ludzie, o czym mowa? Jestem pewna, że ani ja ani Autor by nigdy nie pomyślał w ten sposób. Nie dzielmy włosa na czworo. Ja myślę, że zamysł Pana Lisa był inny, gdy pisał te słowa.

Druga część książki

Druga część książki to cykl wybranych felietonów Tomasza Lisa, część z nich nie jest polityczna. Dzięki nim poznałam bardzo dużo nieznanych mi wcześniej faktów z historii Warszawy.

Autor opisując wędrówki z psem Lutrem prowadzi nas na swoje ulubione trasy spacerowe. Przy okazji obrazowo pisze o kamienicach, ich dawnych mieszkańcach, łącząc anegdoty z nimi związane oraz ciekawostki historyczne, nie tylko o Polsce, ale i dotyczące innych krajów.

Powiem szczerze, zaimponowała mi wiedza Pana Tomasza, który nie jest rodzonym Warszawiakiem, w co – czytając tę książkę – trudno uwierzyć.

Podobnie jak w pierwszej książce „Na żywo”, wątek sportowej pasji jest widoczny, wiedza na ten temat jest szeroka, co podziwiam.

Druga refleksja, wiadomo, że udary i kłopoty zdrowotne dużo zabrały Panu Redaktorowi, ale mam wrażenie, graniczące z pewnością, czytając „Od października do października”, że nie zabrały błyskotliwości, rzutkości, elokwencji i finezji w języku polskim, wydawania sądów na wiele tematów, zresztą bardzo trafnych.

Nie ze wszystkimi poglądami pana Lisa muszę się zgadzać, ale fakt pozostaje faktem, to jedna z osób wśród dziennikarzy, która dla mnie jest Ikoną przez duże I.

W części felietonów o zabarwieniu politycznym, widzimy wszystko z dzisiejszej perspektywy, jednakże momentami mam wrażenie, że Autor miał: zdolności profetyczne /instynkt dziennikarski, nie wiadomo. Wiele trafnych sformułowań pana redaktora, widzianych z perspektywy czasu się sprawdziło.

Dużą wartością książki jest odsłonięcie czytelnikom części życia prywatnego, pisanie o zwykłych trudnościach w walce o życie i zdrowie powodują, że Tomasz Lis jawi się nam jako osoba znajoma, ktoś kogo znamy, a nie obcy człowiek.

Wielkością człowieka jest też przyznać się do słabości, jednakże uderza nas hart ducha Autora i walka o siebie i swoje zdrowie.

Podziwiam w tym Pana Redaktora.

Podsumowanie

Polecam książkę Pana Tomasza Lisa ” Od października do października”, naprawdę to pozycja godna Waszej uwagi, drodzy Sympatycy 50ok.pl, warto zakupić.

Czas poświęcony na lekturę na pewno nie będzie czasem straconym.

Gratuluję Autorowi kolejnej książki, czekam na następne.

Johanka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj