Powitanie to zawsze sprawa podstawowej wagi.  Zawsze i wszędzie pasuje „Buenos días”, ale w krajach hiszpańskojęzycznych w sytuacjach mniej formalnych (sklep, bar, pralnia) usłyszymy zwykłe „Hola” czyli nasze „Cześć”. 

W samej Hiszpanii możemy usłyszeć sporo różnych wariantów powitania, z którymi trzeba uważać i nie powtarzać bez sprawdzenia co dokładnie znaczą.

Zwykłe „¿Qué pasa, capullo?” między znajomymi jest przyjęte, ale potocznie „capullo” to tyle co „dupek” i jest obraźliwe. Zamiast pieszczotliwego „capullo” można też usłyszeć „cabrón” – kozioł, ale potocznie znaczy „drań”. Zalecałbym ostrożność…

 

179725_lewym-przednim-kopytem-zabijam

 

 

Jeszcze bardziej ostrożnie trzeba podchodzić do powitań w Ameryce.

 

Wenezuela

¿Qué fue, cómo está la verga?  dosłownie: Co słychać, jak tam chuj? (zdawkowe, nic nie znaczące głębszego)

 

Kolumbia

¿Entoces qué, marica?” dosłownie: No i jak tam pedale? (to powitanie uchodzi za dowcipne)

 

Argentyna

¿Qué hacés, boludo? dosłownie: Co słychać dupku? (to powitanie jest na porządku dziennym)

 

Chile

¿Quiubo, huevón? dosłownie: Jak tam dupku? (to powitanie zagajające wymianę zdań)

 

Jeśli zatem zostaniemy powitani w taki sposób jak się zachować? Chyba najlepiej sztampowym „Buenos días señor! Cómo está?” Zawsze będzie elegancko jak na caballero przystało ;-).

 

A jak się przywitać w sieci? Furorę robią zwroty z obcą w języku pisanym literą „K”.

Zagajenie więc: Komotás? Ke kieres? ( Cómo estás? Qué quieres? – Jak się miewasz? Co chcesz?)  – może zrobić piorunujące wrażenie, ale bez gwarancji. Czas płynie tak szybko, że takie „czadowe” powitanie może okazać się szczytem obciachu…

 

Berlitz, Hiszpański bez cenzury, wydanie polskie 2007

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here