Jak żeście czytali, moja kariera we Hucie im.Karola Świerczewskiego naczła się od intendynta w dziale socjalnym, potym żech trafioła na wydział Budowlany, prosto do ausgaby ( narzędziowni).

Widok na wydział Budowlany, po lewej wydział Transportu Kolejowego, na prawo Wydział Inwestycji_archiwum rodzinne fot. Johanka

Trudne pierwsze kroki w robocie

Po szkolyniu BHP, na kierym bołach jo i dwa chopy do przyjyńcia na Kuźnia , wszystko żech wiedziała, co nie wolno na Kuźni robić, bo Behapowiec godoł ino do nich, a nie do mie :).Miałach „serce w galotach” serce w spodniach ) , tak żech sie strachała (bała, obawiała ) nowyj roboty. Potym poszłach na magazyn Centralny po obleczynie ( ubranie ). Dali mi arbaitancug ( ubranie robocze) , arbaitszuły ze sztelkapami ( buty robocze z podnoskiem stalowym ) , kazali iść na wydział.

Widok na Magazyn centralny huty, lata 90 te fot. Johanka

Mój życzliwy kierownik o gołymbim sercu, kiery mie przyjoł na wydział, zaprowadził mie do ausgaby (narzędziowni).Tam boł niski chop o kruczoczarnych włosach, bardzo chudy, ale mioł dobre łoczy. Majster Wiluś mnie polubił łod pierwszygo wejrzynio, a jo jego.

Łon boł dlo mnie jak ojciec, mioł takie powiedzenie, że godoł do mnie Kochasiu, a jo jymu Panie Wiluś. Albo godałach mu per wy, bo łon mioł 52 lata a jo 18. Łon pokozoł mi wszystko na wydziale, co trza robić, co kaj jest. Jo mu wysprzątała po babsku ta ausgaba, a łon robił ciynżkie mynskie ( męskie) prace, ostrzoł piły do sztichzigów, banzigów i inkszych pioł na wydziale. Jo siedziała w łokienku i wydowała zelter ( woda mineralno ) dlo robotników, jechałach z praniem do pralni autokarą ( wózkiem akumulatorowym) z kierowcą.

Nowo frela ( dziewczyna) w ausgabie

Jak sie chopy dowiedzieli, że u Wilusia robi nowo i młodo frela, nogle kożdy mioł pragniynie i przyłazili po zelter ( woda mineralna) do łokienka ausgaby, ale jak pili, to filowali ( patrzeli ) bezczelnie do mnie. Fest mie to gorszyło ( bardzo mnie to denerwowało) , boch sie czuła jak zwierze w ZOO. Jeden przyłaził codziennie,robioł maślane łoczy- ale nic nie wypatrzoł. Jo chodziła jednocześnie z robotom do szkoły policealnej wieczorowo i mie ino nauka interesowała, a nie gupoty 🙂

Potym mie pracownicy testowali, co umia, przychodzili po narzyndzia, dowali marka z numerem kontrolnym ( metalowo ) i wypożyczali je, ale nazwy godali po ślonsku, niekiedy po niemiecku, ale jo żech dużo umiała i rozumiała. Robili mie za bozna ( robili mi żarty).

Kara ( taczka ) , bormaszyny (wiertarki) , inksze borery ( wiertła ) , zwykłe i widiowe żech znała, wiedziałach co to je pucpapier ( papier ścierny ), co to je colsztok ( miarka drewniana składana), a nawet glytszpaner ( rajbetka). Boły tyż pyrliki ( srogie– duże ) młotki) i inksze.

Wiluś obrońca

Kiedyś przyszoł taki jedyn konfliktowy chop z wydziału , już jak podszedł do łokienka ausgaby , to ciepnął macha ( zrobił minę ) i z pyskiem do mie: naostrz mi ta pioła, bo potrzebuja. I ciepnął (rzucił ) mi na biurko ta pioła bez te łokienko.

Jo mu godom, że Wiluś łostrzy pioły, nie jo. On na mie ryczoł jak lew, że kożdy uczyń zawodówki musi umieć to łostrzyć, a co jo tu robia. Jo mu na to, że jo żech jest po LO,miałach średnio 4,9 i ino bez tsufal ( przypadek ) żech tu jest. Ale łon nie słuchoł, ryczoł, aż mie sie płaczki w łoczach (łzy w oczach) pojawiły.W końcu przeklął sakramencko i poszoł. Niedługo przyszoł Wiluś na drugo zmiana, po łoczach już widzioł po mie, że coś nie jest OK i pyto, ło co sie rozchodzi.

Jo mu powiedziała, jak ten chop mi pedzioł jak ryczoł na mie jak yjzel (osioł) .

Wiluś poprawił szaket ( ubranie robocze góra) i jak ze szlojdry ( z procy) polecioł do tego chopa coch mu pokazała. Ausgaba ( narzędziownia) boła na drugim końcu hali, ale jo słyszała jak on zryczoł tego chopa, pomijając brzydkie słowa, to mu pedzioł, że mo mi dać spokój i dać sie na wstrzymanie( uspokoić).

Dalsze przygody Johanki we hucie przeczytocie w nastympnym felietonie.

Johanka

Fajne ksionżki ło godce ślonskiej znojdziecie tukej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here